Menu
DIY / wnętrza

Metamorfoza mojego przedpokoju! Lamperia w nowoczesnym wydaniu, frędzlowe dekoracje i… dużo piesków :)

Bardzo wyczekiwałam tej metamorfozy! Prawie 5 lat Bo odkąd kupiliśmy to mieszkanie, przedpokój spędzał nam sen z powiek, był naszą bolączką wnętrzarską i jednocześnie nigdy nie byliśmy na tyle zmotywowani, żeby zabrać się za remont tego pomieszczenia. Ale w końcu przyszedł czas na ten przedpokój, zmienił się totalnie!

Wiosną ubiegłego roku odezwała się do mnie Dorota z Baba Ma Dom z pytaniem: “Hej Weronika, masz może jakieś pomieszczenie do wyremontowania?”. Pewnie, że mam! Już kiedyś na łamach bloga pisałam, że w naszym mieszkaniu trwa niekończący się remont. Wprowadziliśmy się na szybko, przekładając wszelkie remonty na później. Ale wiecie jak to jest – jak człowiek się już rozpakuje i zadomowi to ciężko za te remonty się zabrać.

Późną jesienią Dorota wpadła do mnie na pogaduchy i zaplanowałyśmy co będziemy robić. Nasze kompetencje świetnie się uzupełniają, do tego miałyśmy jeszcze pomoc ze strony mojego Emila, który bardzo dobrze ogarnia tematy remontowo-budowlane. No taki dream team Część rozwiązań zaproponowała Dorota, część ja i Emil też miał tutaj swoje całkiem spore projekty. Z przedpokoju jestem bardzo zadowolona i myślę, że połączenie naszych gustów i pomysłów dało właśnie taki nieoczywisty i ciekawy efekt.

Tekstura na ścianach – nasza największa zmora!

Długo nosiliśmy się z zamiarem usunięcia tej tekstury. To pozostałość po wcześniejszych właścicielach, kiedyś te rozwiązania były po prostu modne. Emil miał już okazję zdrapywać tego baranka z jednej ściany w salonie, więc wiedzieliśmy jak ciężka i czasochłonna to praca. No ale nie było mowy, żeby ta tekstura została po metamorfozie, popsułaby cały efekt Razem z Emilem dłubaliśmy te ściany, to była najgorsza część pracy – masa kurzu, spuchnięte palce, skrobanie centymetr po centymetrze, dniami i nocami (serio, serio). Do takich podziurawionych ścian wykorzystaliśmy rewelacyjne, gotowe produkty Śnieżki (masa naprawcza i gładź tynkowa). Nie trzeba nic rozrabiać, mieszać z wodą, wszystko gotowe do użycia – przy tak intensywnej pracy, każde ułatwienie jest na wagę złota. I żeby nie było – nie jestem ekspertem budowlanym, ale Emil, który zna się na takich rzeczach bardzo chwalił te produkty.

(poniżej zdjęcie sprzed metamorfozy)

Dorota przyjeżdżała, kiedy mogła i również zakasała rękawy – malowanie, łatanie, odnawianie starych elementów. O wszystkich pracach remontowych, bardzo szczegółowo przeczytacie u niej w tym wpisie.  Zobaczcie koniecznie, bo tak naprawdę dopiero tam widać ile pracy zostało włożone w to pomieszczenie.

Lamperia w nowoczesnym wydaniu

Lamperia w ostatnich sezonach coraz śmielej wchodzi do wnętrz! To rozwiązanie, które kiedyś kojarzyło się głównie ze szpitalnym czy szkolnym korytarzem i miało bardziej charakter funkcjonalny. Ściany pomalowane do połowy oprócz tego, że są praktyczne to wyglądają niebanalnie i stylowo. Lubię taki trochę retro styl, bardzo pasuje do mojego mieszkania. Lamperia to mój pomysł i wiem, że to takie rozwiązanie, które jednym się spodoba, a innym nie – sama muszę przyznać, że zaraz po pomalowaniu, bez dodatków, drzwi, listew podłogowych – bez tej całej otoczki patrzyłam z lekką niepewnością na te ściany. I jeszcze powiem Wam w tajemnicy, że ta lamperia, dokładnie w tym kolorze urzekła mnie już wcześniej u Joanny w metamorfozie sypialni. Całkiem inna aranżacja, dobór kolorystyczny, a Uroczy Morganit i tu i tu wygląda fenomenalnie

(poniżej zdjęcia przed i po – widok po wejściu do mieszkania)

Takie pomalowanie ścian sprawdza się idealnie przy zwierzakach. Przedpokój to pomieszczenie, które najbardziej zbiera brudy, błotko po spacerze i inne kurze. Farby Magnata są bardzo dobrej jakości, więc można je łatwo i szybko wyczyścić. Wystarczy przetrzeć wilgotną szmatką albo gąbką i gotowe. A kolor pozostaje bez zmian. Kiedyś lamperię malowało się śmierdzącą, połyskliwą farbą olejną. Teraz można wybierać spośród przepięknych kolorów, na ścianie wykończenie jest matowe, a utrzymanie czystości ścian to łatwizna.

Górna część ścian i sufit są pomalowane na biało farbą Śnieżka Prestige White. To farba bardzo wydajna, również odporna na zmywanie, a wszystkie produkty Śnieżki są bardzo dobrej jakości, więc malowanie taką farbą to sama przyjemność. Bo ten etap po skrobaniu i łataniu ścian to naprawdę była już tylko sama przyjemność

Ściany były najpierw malowane na biało, później oklejone różową taśmą tesa i pomalowane farbą Magnat w kolorze Uroczego Morganitu. Tutaj zwracam szczególną uwagę na taśmę tesa bo zabezpieczaliśmy nią wiele elementów – jest bardzo delikatna i jednocześnie dobrze chroni. To najlepsza taśma tego typu z jaką miałam do czynienia. Emil – mój autorytet budowlany – też ją bardzo chwalił.

Jeżeli czytaliście mój wpis z plakatem do przedpokoju do wydrukowania, to wiecie, że jestem zachwycona tą farbą Magnat i muszę w tym wpisie również poświęcić jej akapit Jest dedykowana do sypialni i pokoju dziecka bo oczyszcza powietrze z formaldehydu. To jednak opcja bardzo dobra do innych pomieszczeń, a w przedpokoju ta cyrkulacja powietrza jest nieco utrudniona. No i ta plamoodporność to super sprawa! Nie straszne nam spacery w jesienną czy zimową pluchę

W tym miejscu jeszcze raz odeślę Was do Doroty, bo u niej te prace remontowe, które wykonaliśmy zostały bardzo dokładnie opisane: malowanie drzwi, futryn, ścian. 

Projekt Katakumba (schowek na buty, kurtki i parę innych rzeczy)

To tajny projekt Emila. Tajny, bo zaczął go robić bez mojej wiedzy i szczerze to na początku byłam tym faktem przerażona. Bo Dorota miała wpaść na metamorfozę, a tu już metamorfoza rozpoczęta bez jej udziału! I nawet nie wiecie, jak przeżywałam ten fakt i co ja powiem Dorocie. Ale Ona się po prostu z tego śmiała. A do tematów remontowych podchodzi bardzo elastycznie, więc nie było żadnego problemu. Ja to nazywam Katakumbą, bo Powiedziałam Emilowi, że go zamuruję w tej Katakumbie – nazwa się przyjęła

(poniżej zdjęcia PRZED i PO – zabudowę “katakumby” widać po prawej stronie na zdjęciu PO)

Ostatecznie jednak muszę Emilowi przyznać rację – fragment, który został zabudowany (kawałek przedpokoju + kawałek salonu) pozwolił na ukrycie wszystkich butów, kurtek, a ponadto swoje miejsce mają tam również odkurzacz, żelazko, deska do prasowania i wiele innych rzeczy.

(a tu drzwiczki frontowe do katakumby schowka )

Odnawianie starych elementów

Drzwi o pokoju i łazienki kupiliśmy nowe, ale wydłubywanie tych starych futryn byłoby karkołomne. Futryny były pożółkłe i nie wyglądało to dobrze. Z pomocą przyszedł niezastąpiony Supermal od Śnieżki –  futryny zostały pomalowane, a zobaczcie tylko jakie wrażenie robią te odświeżenie drzwi wejściowe, które w całości zostały pokryte Supermalem. Jedynie futryny drzwi wejściowych zostały oklejone białą okleiną. Całe szczęści, że Dorota mocno postawiła na swoim z malowaniem tych drzwi bo Emil był bardzo przeciwny. Ja byłam od dawna za, ale sama nie byłam w stanie go przekonać. Teraz nie miał wyjścia

(poniżej zdjęcia przed i po – widok w stronę drzwi wejściowych)

Dekoracje i oświetlenie

Ten przedpokój to trudne pomieszczenie i żeby nadać mu przytulności potrzebnych było kilka elementów, które dopełnią całości. I nie trzeba było ani dużo pieniędzy, ani dużo czasu na te dekoracje.

  • Plakat z napisem chyba już znacie Jeżeli nie, to w tym wpisie udostępniłam go do wydrukowania, a do kompletu znajdziecie też ramkę DIY.
  • Frędzle widoczne na klamkach to projekt, który zrobiłam dosłownie w 5 minut z kolorowej muliny
  • Do malowania drobnych dekoracji wykorzystałam farby z serii Moje Deko
  • Dekoracje ścienne są przyklejone haczykami tesa. Dekorowanie bez wiercenia i kurzy było dla mnie bardzo przyjemną pracą! A przedpokój z każdą minutą stawał się coraz bardziej klimatyczny.
  • Plakat z kobietą jest autorstwa Ani Rudak, kupiłam go już dawno z myślą o sypialni, ale tak świetnie wpisał się kolorystycznie w ten przedpokój, że musiał tu zawisnąć.

  • Na suficie zawisły cudne lampy od Cable Power. I początkowo byłam sceptycznie nastawiona do tego rozwiązania – same lampy bardzo mi się podobają, ale myślałam, że zupełnie nie będą się nadawać do takiego małego pomieszczenia w kształcie litery L. Dorota wiedziała jednak co robi Zrealizowała już wiele aranżacji z tymi lampami i wiedziała, że będą wyglądać fajnie i w tym przedpokoju. Miała rację!

  • Nasza podłoga niepierwszej młodości została przysłonięta dywanem z Komfortu – to wzór z najnowszej kolekcji Ciepły Dom, ten konkretny model znajdziecie pod tym linkiem. Cała kolekcja jest cudna i poleciła nam ją Pani z Komfortu, z którą Dorota jest w stałym kontakcie. A muszę też wspomnieć o przemiłej ekipie z wrocławskiego Komfortu przy Magnolii – świetni fachowcy, bardzo dobrze zorientowani we wszystkich produktach. Nie pierwszy raz kupowałam w tym sklepie i za każdym razem spotkałam się z miłą i profesjonalną obsługą
  • Dorota przygotowała świetny “karmnik dla psów Miski, które wcześniej wcale nie wyglądały dobrze mieszczą się teraz w drewnianej konstrukcji i prezentują się pięknie i schludnie.
  • No i jeszcze ta pufa, na zdjęciu wyżej To stary Ikeowy model, taka pufa za 50 zł – kupiłam do niej za grosze nową tkaninę na allegro, a Dorota dała tej pufie drugie życie.

Kiedyś mój przedpokój był taki nijaki i bardzo nie lubiłam tego pomieszczenia. Teraz nie mogę się na nie napatrzeć Dla mnie i Emila to był najcięższy remont z jakim przyszło nam się zmierzyc w tym mieszkaniu. Bardzo dziękuję Dorocie za wykonaną pracę i za to, że zorganizowała taką fajną akcję #babajedzie. A że spędziłyśmy ostatnio ze sobą długie godziny, na rozmowach przy remoncie to wiem, że są plany na kolejną edycję tej serii metamorfoz. Więc koniecznie polubcie Babę na facebooku i na Instagramie co by być na bieżąco!

Chcecie zobaczyć jeszcze więcej zdjęć metamorfozy? Tu odsyłam do wpisu Doroty z finałem metamorfozy. Tych zdjęć jest znacznie więcej niż u mnie, warto tam również zajrzeć

P.S. Aktualnie trwa ranking blogerów DIY (do 18.02.2018). Będzie mi bardzo miło, jeżeli na mnie zagłosujesz, tutaj można oddać głos http://www.influencer.pl/blogi-diy-ranking  Z góry bardzo dziękuję

Wpis powstał przy współpracy z markami Śnieżka i tesa

26 komentarzy

  • ElaEla
    21 stycznia 2018 at 11:44

    Super, bardzo w moim stylu! Jestem fanką Twoich aranżacji, mogłabym tak mieszkać I jeszcze pieski

    Odpowiedz
  • Agata S.
    21 stycznia 2018 at 12:25

    Pięknie to teraz wygląda! A te baranki to masakra :D. Jeszcze kilka miesięcy temu z mężem byliśmy na etapie poszukiwania mieszkania i oglądaliśmy również te z rynku wtórnego. Jedna pani miała łazienkę zrobioną w takim baranku i do tego jeszcze pociągniętym różowo-łososiową farbą. Coś okropnego! Sama, jak nam to pokazywała, to powiedziała, że “łazienka oczywiście do remontu…” :D.

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      21 stycznia 2018 at 15:32

      Bardzo dziękuję! :)))
      Oj ten baranek Emilowi i mi będzie się śnił po nocach Ale całe szczęście już nic z tą teksturą w mieszkaniu nie mamy! Pamiętam, jak była na to moda, to faktycznie często ten motyw pojawiał się we wnętrzach. Zdrapywanie własnymi siłami – masakra, wynajęcie do tego ekipy – na pewno konkretnie podnosi koszty remontu. Ale dobrze, że już po wszystkim

      Odpowiedz
  • Agnieszka Wieczorek
    21 stycznia 2018 at 13:09

    Jestem pod wrażeniem tej metamorfozy. Przedpokój z takiego zwykłego stał się mega wystrzałowy. Pomysł ze schowkiem na buty i inne akcesoria świetny. Tak samo jak podoba mi się pomysł z miskami dla piesełów, może i ja coś podobnego Korkowi skombinuję

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      21 stycznia 2018 at 15:40

      Dzięki Aga! Kawał serducha i masę pracy w to włożyłam, więc bardzo się cieszę, że to widać :)) Przekażę też Emilowi bo schowki to jego robota I na początku strasznie mu się ode mnie za te zmiany oberwało… ale skrót PMS wszystko tłumaczy Ale teraz już tylko chwalę i się sama też zachwycam!
      A instrukcja, jak zrobić taki stojak na miski, jest u Doroty na blogu

      Odpowiedz
  • Barbara Gwoździak
    21 stycznia 2018 at 19:26

    Fantastyczna przemiana:-)) Ale tej roboty przy tym…… oj nie zazdroszczę… ale co tam robota, kiedy podziwia się efekt końcowy wszelkie trudy odchodzą w zapomnienie, prawda?! Pięknie, wspaniałe kolory i oryginalne pomysły.

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      21 stycznia 2018 at 19:49

      Dziękuję bardzo!
      Oj, tak – do tej pory, jak sobie przypomnę ogrom pracy to mi się słabo robi. I mimo tego, że tematów remontowych u nas w domu jeszcze trochę do ogarnięcia to z Emilem zarzekamy się, że never ever! Ale coś mi się wydaje, że zmienimy zdanie szybciej niż myślimy :))

      Odpowiedz
  • Karolina | The Carolina's Book
    21 stycznia 2018 at 23:06

    Ależ pięknie! Całe Wasze mieszkanie jest coraz bardziej spójne i te wszechobecne pastelowe odcienie robią robotę Lamperie to niezbyt moja bajka, bo mi niestety nadal kojarzą się z przychodnią lub szpitalem ale kolor ścian super!

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      22 stycznia 2018 at 11:05

      Dzięki Karolina! Komentarz cieszy tym bardziej, że nie jesteś entuzjastką lamperii, a mimo to, pochwaliłaś za całokształt, bardzo dziękuję
      Wiedziałam, ze tego typu ściany to rozwiązanie, które nie spodoba się wszystkim, natomiast właśnie do mojego mieszkania pasuje bardzo (i super przy psiakach się sprawdza :D). Większość dzieciństwa mieszkałam w kamienicy, gdzie mieszkanie witało gości właśnie lamperią i coś mi się wydaje, że to również miało dla mnie znaczenie w takim wyborze malowania ścian

      Odpowiedz
  • Lady Raspberry
    22 stycznia 2018 at 08:59

    Bardzo ładnie, świeżo i przytulnie.

    Odpowiedz
  • Anna Kostecka
    22 stycznia 2018 at 16:12

    jest pięknie i do tego jeszcze jest plakat Anny Rudak

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      22 stycznia 2018 at 16:22

      Dziękuję! Mam dwa plakaty od Ani, ale najchętniej kupiłabym wszystkie! Mają niesamowity klimat.

      Odpowiedz
  • Dorota || pieknyplan.pl
    22 stycznia 2018 at 16:54

    Świetny efekt końcowy, brawo ! Mam pytanie praktyczne dotyczące malowania drzwi wejściowych. Zawsze przy takich metamorfozach zastanawiam się czy strona od klatki schodowej i futryna tez jest malowana? Czy tylko to co “widać” od strony mieszkania? A jeśli tak to jak to wygląda od strony praktycznej? Przecież pomalowanych drzwi nie da się zamknąć póki nie wyschną, i co mam je mieć otwarte przez cały dzień na klatkę? To jest właśnie kwestia która blokuje mnie przed pomalowaniem moich a mam bardzo podobne jak ty w wersji “przed” Proszę pomóż mi i powiedz jak to u was wyglądało

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      22 stycznia 2018 at 17:31

      Pięknie dziękuje!
      No właśnie te drzwi wejściowe trzeba sprytnie podejść W pierwszej wersji futryny miały być malowane, ale po jednej warstwie farby zmieniłam plany – 1 warstwa farby schnie 4 godziny, więc odpadało, że tak to będziemy suszyć przy otwartych drzwiach. Futryna jest oklejona białą okleiną Właśnie ze względu na te utrudnienia, o których piszesz. Okleinę przycięłam na równe paski (szerokość nieco większa niż futryna) i w dwie osoby przyklejenie zajmuje jakieś 20 minut – najwięcej zabawy było przy zawiasach, tutaj kleiliśmy na kawałki (natomiast w ogóle tego nie widać).
      A drzwi bez problemu można malować, nie muszą być otwarte – uszczelka przy drzwiach sprawia, że drzwi lekko odstają i ta pomalowana powierzchnia (krawędzie drzwi) w niczym nie przeszkadza.
      Okleina i drzwi są białe o strony mieszkaniowej, od strony klatki pozostały oryginalne.
      W samym malowaniu istotne było zastosowanie podkładu do drewna od Śnieżki – ostrzegam, że śmierdzi, ale naprawdę dobrze się wgryza :). A później już białym Supermalem chyba z 5 warstw kładliśmy (ta farba jest prawie bezwonna).
      Nie wiem, czy zaglądałaś do Doroty, tam te produkty są pokazana i cały proces malowania drzwi
      http://www.babamadom.pl/2018/01/metamorfoza-nr-6-praca-na-budowie.html

      Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      22 stycznia 2018 at 17:33

      A i jeszcze jedno – polecam pomalowanie drzwi! Baaaardzo dużo to zmienia Użytkujemy je w takiej wersji przez miesiąc, czasami psiaki się o nie opierają i to nawet pazurami przejadą, a z drzwiami się nic nie dzieje

      Odpowiedz
      • Dorota || pieknyplan.pl
        23 stycznia 2018 at 13:24

        Dzięki za dokładną odpowiedź Sam proces malowania nie jest dla mnie problemem bo już wiele rzeczy, czy też mebli przemalowałam. Jedyne co mnie powstrzymywało to czy nie będzie głupio wyglądać jak z jednej strony będą białe a z drugiej rude Zawsze gdzieś to łączenie przy otwieraniu będzie widoczne. Ale chyba mimo wszystko na wiosnę zaryzykuję. Chociaż kuszą mnie też pomalowane na czarno farbą tablicową

        Odpowiedz
        • weronika | mavelo
          23 stycznia 2018 at 13:30

          Czarne drzwi też fajny pomysł!
          Wiem, że można kupić drzwi czy okna, które od strony mieszkania mają inny kolor czy fakturę niż to co jest od strony zewnętrznej. Moim zdaniem nie wygląda to dziwnie A od klatki schodowej biały drzwi byłyby pewnie mało praktyczne, więc takie pół na pół jak mam teraz bardzo mi odpowiada.
          To w takim razie trzymam kciuki za odnawianie drzwi!

          Odpowiedz
  • Monia
    22 stycznia 2018 at 23:19

    Ślicznie! Kusisz tymi farbami, tym bardziej, że u nas przedpokój też się prosi o remont. Z lamperiami już kiedyś eksperymentowałam ku niezadowoleniu bliższej i dalszej rodziny – kojarzyło się to wszystkim właśnie ze szkołą lub szpitalem U Ciebie wygląda to nowocześnie i stylowo, to chyba zasługa tego pastelowego koloru Niech się dobrze mieszka w odnowionym wnętrzu

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      23 stycznia 2018 at 13:00

      Dziękuję Monia! Uroczy morganit jest wart uwagi Co do lamperii, to moim zdaniem ona bardzo zyskuje przy odpowiednio dobranych dodatkach – zanim zaczęłam dekorowanie i pomieszczenie było puste to wyglądało to mało urokliwie Kilka prostych ozdób w klimacie trochę retro i lamperia super pasuje No i oczywiście kolor robi swoje!

      Odpowiedz
  • Kobietapo30
    24 stycznia 2018 at 08:57

    Bardzo na korzyść…Nie zazdroszczę tego drapania…ech

    Odpowiedz
  • Dalwi Szyje
    4 lutego 2018 at 13:51

    Wspaniała metamorfoza! Piękny przedpokój.

    Odpowiedz
  • Leokadia
    21 grudnia 2018 at 12:57

    Moja droga, pięknie! Ja też ostatnio zrobiłam sobie lamperie przy okazji odświeżania podłogi – miałam na niej takie kafelki jak ty, i bardzo bolały moje oczka, ale teraz podłogę mam tak cudną, że każdy ją podziwia. Pokażę Ci na insta, może Cię zainspiruje Wesołych świąt

    Odpowiedz
  • pokrowce na krzesła do domu
    8 marca 2021 at 21:34

    Niesamowita metamorfoza wnętrza.
    Warto się zainspirować

    Odpowiedz
  • Karolina
    2 października 2021 at 18:39

    Super efekt tez planuje coś odświeżyć i mam takie pytanie. Czy listwy przypodłogowe są nowe czy pomalowane? Ja mam zrobione z płytek i myślałam o ich pomalowaniu ale nie wiem czy to się sprawdzi..

    Odpowiedz

Skomentuj Barbara Gwoździak Anuluj odpowiedź