Menu
lifestyle

Poznajcie Pimpka! (zwanego również Groszkiem) Dlaczego warto adoptować starszego psa? Cz. 2

Grudzień był pełen skrajnych emocji – smutku, zmęczenia, ale też zrozumienia i radości. Pod nasz dach trafił kolejny psi senior – w schronisku nazwany Rumcajsem, w domu Groszkiem, ale najczęściej wołamy go Pimpek. Bo ten Pimpek najbardziej do niego pasuje.

Od tygodnia jest z nami uroczy, mały dziadeczek – Pimpek. Chłopak ma 14 lat, króciutkie łapki, pół ogonka i waży 11 kg. Nasz skład znowu kompletny 2 + 3 + 1 czyli my + psy + kot A Kaziu na zawsze zostanie w naszej pamięci i serduchach, był wyjątkowy Proszę Państwa, a oto Pimpek:

Już dawno planowałam napisać drugą część wpisu “Dlaczego warto adoptować starszego psa”, pierwszą przeczytacie tutaj, a głównym bohaterem tej opowieści był Kaziu. Całkiem inaczej planowałam ten wpis, druga cześć też miała być o Kazimierzu. Ci z Was, którzy obserwują mnie na Instagramie pewnie wiedzą, że na początku grudnia pożegnaliśmy Kazia. Pożegnałam go w tym instagramowym wpisie i już nie miałam siły przyklejać tej informacji na fb czy na bloga. Ilekroć przypomnę sobie te emocje to łzy stają mi w oczach.

Kiedy Kaziu poważnie zachorował w minione wakacje rozmawialiśmy z Emilem o tym, czy kiedyś jeszcze zdecydujemy się na adopcję starszego psa. Wyszło na to, że nie, może kiedyś, ale teraz na pewno nie. I kiedy Kaziu odszedł za Tęczowy Most, zwolnił się jego kącik spokojnej starości dla małego dziadeczka. Pomyśleliśmy, że może na wiosnę przygarniemy jakiegoś piesia.  No ale, zaraz, zaraz – zima to jeden z cięższych okresów dla zwierząt w schroniskach…

Była taka sytuacja – pojechaliśmy z Emilem zawieźć Kaziowe ciałko do skremowania. Nie jest to żadne nasze wydziwianie, tylko tak stanowi prawo (tzn. nie można psa zakopać w ogródku, czy w lesie – już nie mówiąc o tym, że nie wyobrażam sobie wzruszonego Emila kopiącego w ziemi w ten ziąb… ), a poza tym zmarłemu ciału należy okazać szacunek. To była skromna kremacja, a Kaziowe prochy zostały pochowane w zbiorowej mogile. Można wyprawić zwierzętom również pogrzeb i postawić pomnik, można też wykupić prywatne, małe poletko. I kiedy byliśmy tam na miejscu to Pan obsługujący całość czuł się zobowiązany, aby pokazać ofertę zwierzęcego cmentarza:

– Tutaj są tablice pamiątkowe, tutaj groby, a tutaj bardziej prywatne, ogrodzone tereny na pochówek
– Ooo, to chyba na jakieś całe rodziny zwierząt? – zapytał Emil
– Nie, to są akurat pojedyncze pochówki. Na ten grób codziennie przychodzi jedna Pani i przesiaduje całymi dniami. A tutaj jeden Pan też codziennie przyjeżdża od dwóch lat. Nawet przeprowadził się bliżej, żeby móc tu częściej przyjeżdżać, bardzo tęskni za swoim psem.

Pomyślałam wtedy, że smucenie się nic nie wnosi w życie. Czas można wykorzystać lepiej, a tyyyle psiaków czeka na kochający dom. I jestem daleka od mówienia komukolwiek co ma robić ze swoim czasem – czy siedzieć nad grobem przyjaciela i go opłakiwać, czy robić coś innego. Jednak jestem głęboko przekonana o tym, że gdyby Ci ludzie przygarnęli psiaki, to na pewno by na tym wiele zyskali. Ja o Kaziu nigdy nie zapomnę, wspominamy teraz często wesołe historie z Kazimierzem w roli głównej. A ponadto od początku miałam świadomość tego, z czym wiąże się adopcja starszego psa.

Po różnych przemyśleniach i rozmowach przy wieczornej herbacie, stwierdziliśmy, że nie będziemy czekać – możemy już teraz adoptować psa. Mamy dwie (całkiem) młode suczki, kotkę i kącik dla starszego kundelka. Bardzo dobrze mamy opanowany ten schemat ogarniania naszego stadka – spacery, jedzenie, no i przytulanie Nie jest to czasochłonne, najważniejsza jest dobra organizacja. A spędzanie czasu ze zwierzętami daje nam radość i jest odrestaurowujące. Po zapracowanym, męczącym dniu, to jest naprawdę bezcenne

Skąd wziął się u nas Pimpuś?

Pimpuś pochodzi z wrocławskiego schroniska. Wcześniej byliśmy na wizycie zapoznawczej – chcieliśmy dać szansę takiej starej zołzie – Fridzie Jednak niestety nie dogadała się z naszą Truflą. Pimpek (zwany wtedy Rumcajsem) od razu zrobił na dziewczynach dobre wrażenie, widać było, że fajnie się dogadają. No i przyjechaliśmy jeszcze przed Świętami zabrać go do domu. Co więcej! Frida również znalazła dom!!! Bardzo mnie gryzł ten temat bo czułam się trochę jakbym robiła casting na pieska. Ten wybór miał swoje sensowne, rozsądne uzasadnienie, ale Frida po prostu chwyciła mnie za serce. Siedziała w schronisku ponad rok, ma nowotwór i do tego ma swój charakterek. To było cudowne, że oba psiaki poszły do domów, może magia Świąt?

A skąd Pimpek wziął się w schronisku?

Na usta ciśnie mi się: przez głupotę ludzką. I niestety w znacznej większości przypadków to słowa trafione w punkt. Pimpuś został znaleziony na ulicy, ktoś go wyrzucił. Najbardziej prawdopodobne scenariusze: 1) zmarła starsza osoba i rodzina nie chciała zająć się psem 2) ktoś nie miał ochoty zająć się starszym psem. Oczywiście scenariusz może być jeszcze całkiem inny, ale to nie jest typ psa, który zwiałby z domu. Nigdy nie zrozumiem, jak można wyrzucić na ulicę zwierzę.

Pimpek ma chore serduszko, ma też problemy urologiczne. Wydaje mi się, że ktoś chciał się pozbyć “problemu”. To bardzo okrutne, zwłaszcza biorąc uwagę fakt, jak bardzo różne dziedziny weterynaryjne rozwinęły się w ostatnich latach. Pimpek jest u nas zaledwie tydzień, w międzyczasie były święta, a my już go diagnozujemy, chłopak zaczął brać na serce leki, które powinien przyjmować co najmniej od 2 lat! Niestety tych 2 lat nikt nie zwróci i serducho jest słabiutkie. Ale zrobimy wszystko, żeby żyło mu się jak najbardziej komfortowo

Dlaczego warto adoptować takie stare Pimpki?

Wracając do tego imienia – to właśnie taki stary Pimpuś, który w schronisku był niewidzialny. Takich niepozornych Pimpków i Burków są setki! Wiem od znajomej wolontariuszki, że Pimpek na początku był wycofany i przestraszony. To starszy, poczciwy pies, który otwiera się po kilku godzinach spędzonych z człowiekiem. Nie jest to puchata, słodka kulka, nie jest to typ psiaka, który byłby chętnie udostępniany na facebooku. Ot taki mały, niepozorny Pimpuś.

Te stare Pimpki kochają całym sercem, są spokojne, ułożone i śpią całymi dniami. To nie są wymagające psy, które potrzebowałyby ganiać przez pół dnia po polach i łąkach. To takie psiaki, które potrzebują swojego kącika, miseczki z jedzeniem i odrobinę uwagi. Odwdzięczą się bezgraniczną miłością, wspólnymi zabawami, uroczymi i nienachalnymi zaczepkami

Krąży taki mit, że stare psy są drogie w utrzymaniu i trzeba im poświęcać wiele czasu. To jest mit! Znam historie młodych psiaków, które bardzo chorują, a np. szczeniaki są bardziej wymagające, młode psy potrzebują więcej ruchu. Na leczenie chorego serduszka będziemy wydawać miesięcznie około 40 zł, dożywotnio dla Pimpka. Czy jego życie jest warte tych pieniędzy? Zdecydowanie tak. Czy to jakaś zaporowa kwota? Oczywiście, że nie.

Podkreślę to, co pisałam również w części pierwszej: każda adopcja jest dobra, posiadanie zwierząt jest dobre – młode, stare, rasowe, nierasowe. A jeżeli ktoś nie chce mieć zwierząt to też spoko – każdy ma inne potrzeby, upodobania i to jest na naturalne. A ja piszę o tych starych kundelkach, żeby pokazać, jakie są piękne i fajne – może inna osoba też się zauroczy :). A jeżeli komuś również skradną serce to będę przeszczęśliwa

zdjęcie główne wpisu: TiAmoFoto

23 komentarze

  • Asia Dobrzańska
    29 grudnia 2017 at 20:10

    Urocze to Wasze stado i z Kaziem, i z Pimpkiem, i z całą resztą. Masz wielkie serce i myślę, że jesteście wspaniałymi ludźmi, z którymi te psiaki stworzą cudowną rodzinę. Szczerze Wam kibicuję i trzymam kciuki za zdrowie tej gromadki. Gdyby wszyscy myśleli podobnie byłoby o wiele więcej szczęśliwych domów pełnych psiej, kociej, ludzkiej miłości. I tego sobie i Wam życzę w Nowym Roku. i drapię za uszkiem wszystkich Waszych Przyjaciół na 4 łapkach.

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      30 grudnia 2017 at 13:15

      Bardzo, bardzo dziękujemy! Szczerzę liczę na to, że powoli, powoli ludzie będą rozsądniej podchodzić do posiadania zwierząt. Mam nadzieję, że znikną pseudohodowle, sterylizacja będzie powszechniejsza i ludzie będą pamiętać o tym, że zwierzęta też mają uczucia. Ja wiem, że to trochę utopijne myślenie, ale tak sobie myślę, że trzeba robić dobre rzeczy, nawet jeśli w skali świata to są działania mikro. Ale dużo mikro powoduje makro!!!
      Wszystkiego dobrego na Nowy Rok

      Odpowiedz
  • M kreuje
    29 grudnia 2017 at 20:18

    Weronika o złotym sercu! Podziwiam i kibicuję Wasza gromadka na ostatnim zdjęciu nie pozwoliła mi przejść obojętnie wobec tego wpisu. Super!

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      30 grudnia 2017 at 13:18

      Martyna, dziękuję z całego serducha! Ja sama ogromnie podziwiam wolontariuszy, którzy wolny czas spędzają w schroniskach, robią niesamowitą robotę. Cieszę się, że o tych moich psiakach i perypetiach mogę tu napisać bo to zawsze cegiełka dołożona w całość tej niesamowitej pracy :))
      Uściski ślemy cieplutkie z Pimpkiem na czele!

      Odpowiedz
  • Matylda | Calm Station
    29 grudnia 2017 at 20:43

    Ojojoj, uściski dla Pimpka! Piękne ma przezwisko, nasz pierwszy rodzinny kot też się tak nazywał (na imię miał bardziej dostojnie, ale wszyscy wołali na niego Pimpek właśnie) i to imię budzi u mnie masę ciepłych skojarzeń. To, co napisałaś o smuceniu się, jest bardzo ważne. Myślę, że mam podobne podejście. Po śmierci naszego Majora też nie chciałam długo czekać. To było dla mnie cholernie smutne doświadczenie i cały czas wspominamy go z tęsknotą. Wydaje mi się jednak, że adoptowanie nowego, potrzebującego zwierzaka jest lepszą formą uhonorowania zmarłego zwierzaka i poradzenia sobie z żalem niż rozpamiętywanie bólu tych ostatnich tygodni.

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      30 grudnia 2017 at 13:23

      Matylda, przepięknie to napisałaś, ujęłaś to właśnie tak, jak ja też czuję Z tym uhonorowaniem to właśnie to, co mi przyświecało przy tej adopcji.
      Też mi się imię Pimpek bardzo dobrze kojarzy i chociaż na początku daliśmy mu inne imię, to jak się psiak otworzył to okazał się właśnie takim Pimpkiem :))

      Odpowiedz
  • Agnieszka Werecha
    29 grudnia 2017 at 20:46

    Jesteś Aniołem

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      30 grudnia 2017 at 13:24

      Z tym Aniołem to rumienię się, kiedy to czytam :))) Pięknie dziękuję Takie mam chyba przeznaczenie w życiu z tymi zwierzakami

      Odpowiedz
  • Justyna - Suspicious Plum
    29 grudnia 2017 at 21:20

    Kochane te Twoje psiaki! Ja też jestem za tym, żeby adoptować psy i w przyszłości (kiedy naszej Cyndi już nie będzie z nami), zdecyduję się, żeby przygarnąć jakiegoś zwierzaka, który potrzebuje domu. A czemu nie umieszcza się takich zwierząt na Instagramie? Ja uważam, że Twoje zdjęcia ze zwierzakami są piękne i jedyne w swoim rodzaju

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      30 grudnia 2017 at 13:26

      Bardzo dziękujemy! Social media dużo dobrego zrobiły dla adopcji. To akurat dobra strona mediów społecznościowych, bo schroniskowe bidy często dzięki facebookowi znajdują domy Wydaje mi się jednak, że rozsądnie trzeba dawkować te informacje, przedstawiać w taki sposób, żeby ludzi zachęcić, a nie odstraszyć.

      Odpowiedz
  • Ania Belka
    29 grudnia 2017 at 22:11

    Weronika, zgadzam się z każdym słowem, które napisałaś. Znam ludzi, którzy po śmierci jednego psa nie chcą kolejnego, bo twierdzą, że nie chcą przeżywać smutku po raz kolejny. Zawsze odpowiadam, że wolę pamiętać radość z kilkunastu lat życia z psem, niż moment pożegnania. Poza tym nie wolno pozwolić, żeby dobre domy marnowały się gdy tyle psiego nieszczęścia jest na świecie.
    My też mamy całe stadko przygarniętych psów i kotów. Ostatni pies przyszedł na nasze podwórko, nie dał się wygonić. Chudy, pobity, zakleszczony, bał się wyciągniętej ręki i dotyku. Po niespełna dwóch latach ten sam pies śpi mi na kolanach, ma niegasnący uśmiech na pyszczku i polubił głaskanie. Dlatego jak najbardziej polecam adopcję starszych i dorosłych psów i kotów.
    pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      30 grudnia 2017 at 13:30

      Dziękuję Aniu za ten komentarz Ze zwierzakami w ogóle jest ten "problem", że najpewniej je po prostu przeżyjemy. I o ile nie ma co myśleć ciągle o tym, co kiedyś nadejdzie i jest nieuniknione, tak trzeba już od początku mieć taką świadomość. Bo inaczej faktycznie można popaść w depresję, która nie wnosi nic dobrego.
      Przesyłamy pozdrowienia dla Twojej ekipy, wszystkiego dobrego na Nowy Rok!

      Odpowiedz
  • Karolina | The Carolina's Book
    29 grudnia 2017 at 23:11

    Całusy dla Pimpka i oby się Wam cudnie razem żyło! Moja Fiona właśnie powoli wyrasta z wieku szczenięcego i te ostatnie miesiące to był po prostu hardkor, szczeniaki wymagają takich nakładów cierpliwości i siły, że aż mnie ciarki przechodzą na samą myśl. Ale tak sobie myślę, że ze starszym psiakiem też nie jest tak łatwo, szczególnie, jeśli to psi senior po przejściach. Aklimatyzacja w nowym domu na pewno jest stresująca dla obu stron. Bardzo podoba mi się Wasze podejście i to, że dbacie o takie dziadki, dając im piękne chwile i wygodne łóżko na stare, zmęczone kosteczki

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      30 grudnia 2017 at 13:36

      Dzięki Karolina!
      Myślę, że aklimatyzacja zajęła Pimpkowi jakieś 3 dni Ale z czasem pewnie jeszcze bardziej stanie się taki… nasz. Najtrudniejsza adopcyjnie była Trufla – była bardzo młoda, ale wcześniejsi właściciele nieumiejętnie z nią postępowali i nabawiła się lęku separacyjnego.
      Mam nadzieję, że z Fionką będzie już z górki, chociaż pewnie za jakiś czas ze śmiechem będziecie wspominać te szczenięce perypetie :)))
      Całusy dla Ciebie i Fiony!

      Odpowiedz
  • weronika | mavelo
    30 grudnia 2017 at 13:30

    Bardzo dziękujemy!!!

    Odpowiedz
  • stalove.eu
    31 grudnia 2017 at 22:18

    Już drugi starszy piesio ze schroniska mieszka w naszym domu. I potwierdzam wszystko to, co piszesz – o pieskach starszych. Pierwsza, niezapomniana, śpięwająca , sarniooka Miszka, już nie żyje. A teraz jest z nami Lucka, starsza, łągodna i delikatna suczka po przejściach. Matkuje młodszej zwariowanej Lunie.
    Mam pewien problem z psami rasowymi… Czy raczej z popytem na nie. Nie do końca popieram to, że ktoś wybiera psa ze względu na wygląd czy prestiż – bo w 90% o to chodzi, a nie o inne cechy danej rasy. Po drugie nie podoba mi się biznes reprodukcyjny.

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      5 stycznia 2018 at 22:59

      Jakie cudne imiona! Miszka na pewno była wyjątkowa A Lucka świetnie trafiła na swoje stare lata I do tego towarzystwo Luny Uwielbiam czytać o psach, bardzo dziękuję, że napisałaś tu o swoich zwierzakach.
      Dorota Sumińska powiedziała kiedyś coś, co bardzo zmusza do refleksji "Dopóki w schronisku znajduje się choć jeden pies albo kot, nie mamy prawa kupować zwierząt ani ich rozmnażać."
      Znam wiele wspaniałych osób, które mają psy rasowe i dobrze je traktują, mają wielkie serce dla zwierząt. Dla mnie jedynym wyborem jest adopcja bezdomnego psa, jednocześnie akceptuję, że ktoś nie musi podzielać moich poglądów – każdy z nas ma nieco inny punkt widzenia, to co możemy robić dla tych bezdomniaków to pokazywać jakie są fajne Z całego serca liczę na to, że z czasem właśnie to rozmnażanie zwierząt będzie bardziej przemyślane, sterylizacja bardziej powszechna i mity odejdą w niepamięć (typu, że suczka musi się co najmniej raz oszczenić… jak słyszę to mi ręce opadają). Pseudohodowle to olbrzymia bolączka, to że ktoś w tak okrutny sposób próbuje zarobić na czyimś życiu w głowie się nie chce mieścić… Ogrom problemu przytłacza, ale im więcej będziemy robić małymi kroczkami, tym będzie lepiej

      Odpowiedz
  • Agnieszka Wieczorek
    1 stycznia 2018 at 15:43

    Przykro mi z powodu Kazia. U nas jak odszedł Puszek to najpierw chcieliśmy poczekać trochę nim weźmiemy kolejnego psa, ale jak zobaczyliśmy Korka na internecie to od razu po niego pojechaliśmy. Korek co prawda nie pochodzi ze schroniska, ale od Pani, której suczka miała młode pieski, a ona nie miała co z nimi zrobić i szukała im nowych domów. Potwierdzam Twoje słowa co do tego, że stare psy niekoniecznie będą wymagały jakiś częstszych wizyt u weterynarza. Kilka lat temu przygarnęliśmy Łatę, bardzo urocza suczkę, miała 14 lat, gdy do nas trafiła i do śmierci wymagała tylko standardowych wizyt u weterynarza. A np. Korek, który był z nami praktycznie od początku chorował bardzo często, a teraz od 2 lat wymaga cotygodniowych wizyt u weterynarza. Tak więc nie ma reguły
    Pimpek jest przeuroczy

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      5 stycznia 2018 at 23:03

      Dziękuję Aga
      Internet i media społecznościowe robią wiele dobrego dla adopcji zwierząt Fajnie, że Korek trafił na taką fajną rodzinę :))) Szczeniaki mają największe szanse na adopcje i też o to chodzi, żeby w tym wieku trafiły do domów, bo później te szanse będą malały. A co dolega Koreczkowi, że tak często musi być u weta? Zawsze mnie interesują psie dolegliwości, bo a nuż ta wiedza może się kiedyś przydać (chociaż oczywiście – oby nie).
      Podrap ode mnie Korka za uszkiem! :))

      Odpowiedz
      • Agnieszka Wieczorek
        6 stycznia 2018 at 16:42

        Korkowi parę lat temu zaczęły się zatykać gruczoły okołoodbytowe. Na początku nie wiedzieliśmy co się mu dzieje i pojechaliśmy z nim do weterynarza – niby najlepszego w mieście i tyle z tego wyszło, że uszkodzili mu jeden gruczoł, zrobiło się jakieś zwyrodnienie i nie da się go teraz wycisnąć. Kiedy trafiliśmy do naszej obecnej Pani doktor to Korkowi zrobiła się już przetoka. Teraz jest tak, że pod operacje się nie kwalifikuje, bo Koreczek nasz ma trochę “dziwną” budowę i operacja raz, że byłaby ryzykowna, bo mógłby później nie chodzić, a dwa Pani doktor odradza, bo on jest nadpobudliwy i nie wiadomo jakby to później było z tymi szwami itd. Musimy co tydzień jeździć do weta, bo Pani doktor czyści mu “zdrowy” gruczoł, a w ten zwyrodniały aplikuje maść, a jak coś jest nie tak to robi zastrzyk z przeciwzapalny, bo tak średnio raz na 1,5 miesiąca pęka on Korkowi i robi się znów przetoka.

        Odpowiedz
  • Monika
    2 stycznia 2018 at 15:46

    Piekne wszytkie trzy! Ojej, Pimpus wyglada ja moja Noresia, w wersji meskiej oczywiscie Dawno juz odeszla a w serduchu bedzie zawsze
    Bardzo was podziwiam i mam nadzieje ze juz niedlugo tak samo zrobie, boje sie tylko jak piesek zaaklimatyzuje sie z dwoma kotami… Czy tez jak one to przyjma…
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      5 stycznia 2018 at 23:07

      Dziękujemy :* Noresia na pewno była urocza i kochana
      My mamy jeszcze kotkę W schroniskach czasami potrafią określić jak pies reaguje na koty, my mamy jeszcze jedną kotkę i wszyscy się dogadują Na początku nasza kotka – Muffinka – przy adopcjach ma taki wzrok, jakby chciała nas zabić i powiedzieć "Kogoście wy tu kurde zowu przyprowadzili?!!!"
      Jest foch, ale to mija

      Odpowiedz
  • Bodzia
    7 stycznia 2018 at 20:05

    Wielki szacunek !!!

    Odpowiedz

Skomentuj weronika | mavelo Anuluj odpowiedź