Menu
lifestyle / rozwój

Moje początki z grafiką – pierwsze projekty i wnioski po 10 latach projektowania

W minionym tygodniu zaproponowałam temat na bloga – o moich początkach graficznych – ta propozycja spotkała się z dużym zainteresowaniem . Wszystko przez to, że na starym dysku wygrzebałam swoje pierwsze grafiki i spojrzałam na nie uśmiechając się szeroko od ucha do ucha. Niestety nie mam wszystkich prac, z pierwszego roku projektowania były to przede wszystkim tutoriale robione razem z nauczycielem. Ale myślę, że jest tu kilka perełek, które wywołają uśmiech i u Was.

W ciągu roku dostaję całkiem sporo pytań o to, jak nauczyłam się grafiki, z jakich narzędzi korzystam albo czy zawód grafika jest opłacalny. I pewnie moja historia rozwoju jest podobna do wielu i nie odkryję tu Ameryki pisząc Wam, że wszystko przychodzi z czasem i potrzeba cierpliwości, żeby stać się dobrym specjalistą.

Niejednokrotnie padało pytanie w mailach od osób początkujących, czy znam może jakieś tajne techniki w grafice, które pozwolą dobrze projektować. Oczywiście nie ma żadnego magicznego przycisku w Photoshopie, który zamieni naszą pracę w cudo, tu liczą się determinacja, pasja i przepracowane godziny. Dokładnie tak samo, jak wieloma innymi profesjami – czas i cierpliwość są największymi sprzymierzeńcami.

Na te wszystkie maila odpowiadam i opisuję pokrótce, jak to u mnie wyglądało. I cały czas z tyłu głowy pamiętam, że też czasami sfrustrowana chciałam się kogoś zapytać co wcisnąć w tym programie, żeby wyszło ładnie? Bo co z tego, że potrafiłam rysować, skoro program całkiem nie chciał ze mną współpracować, a mi ciężko było ułożyć jakaś sensowną kompozycję. A wśród tych maili, które dostaję są niejednokrotnie osoby utalentowane, takie które mają o wiele lepsze podstawy niż ja na początku tej drogi i szkoda byłoby, żeby straciły cierpliwość do tworzenia. Bo właśnie o cierpliwość tu chodzi.

Bo ja lubiłam w szkole plastykę…

Tak, jak wielu grafików – w czasach szkolnych plastyka była moim konikiem. Udziały w konkursach, kółka plastyczne, nagrody – to wszystko dawało mi wiele frajdy i pozwalało się rozwijać. W klasach 4-6 miała świetną nauczycielkę od plastyki. Później niestety pojawiło się gimnazjum, w którym plastyki już nie było (była sztuka, która miała wymiar raczej teoretyczny), z liceum też usunęli ten przedmiot. A później przyszły studia, praca i całkiem zapomniałam o tym, że kiedyś lubiłam rysować.

2007/2008 – pierwsze doświadczenie z projektowaniem

Moje studia licencjackie były z zakresu PR, więc z grafiką w teorii miały niewiele wspólnego. Ale całe szczęście pojawiły się tam przedmioty z zakresu projektowania i wykładowca, który potrafił zaszczepić w nas pasję. Pamiętam, jak powiedział, że aby opanować PS trzeba kupić sobie Biblię Photoshopa i przerobić cały materiał. No to poszłyśmy z koleżanką po zajęciach do Empiku i kupiłyśmy grubaśne księgi. Książka okazała się trudna do przebrnięcia, jednak spędziłam z nią wiele wieczorów odtwarzając ćwiczenia demonstrowane przez autorów. Nie była to praca twórcza, a odtwórcza – po to by opanować program.

2008/2009 – rozpoczęcie nauki w studium z grafiki

Kiedy zorientowałam się, że sama Biblia Photoshopa niewiele mi da i przydałby się nauczyciel, postanowiłam zapisać się do dwuletniej szkoły z grafiki. To był 2008 lub 2009 rok – pierwszym programem jakiego się tam uczyliśmy był Corel Draw, później Photoshop. Były też zajęcia z animacji i grafiki 3D. Szkołę wspomina bardzo dobrze, nauczycielka od grafiki była rewelacyjna. I z tego czasu mam na dysku kilka prac, które przypominają mi, jak wyglądały moje początki z grafiką

 

Projekt logo, strony internetowej, wizytówki i papieru firmowego dla mojego taty

To najstarszy projekt, który mam w swoim archiwum. O wiele łatwiej jest wykonywać realne projekty, dla marek, które znamy. Naturalnym wyborem było dla mnie wykonanie projektu dla mojego tatulka, który nigdy wcześniej nie miał swojej identyfikacji.

Wiecie co, tak patrzę na tę stronę i myślę, że nie było najgorzej Niemniej 8 lat w internetowym świecie to całkiem inne trendy. Doskonale pamiętam, jak robiłam tę stronę, największą dumą był tu dla mnie fotomontaż, w którym sprawiłam, że grafika główna – czyli ta duża latarnia – ma zapalone lampki. Sam układ treści też niczego sobie, zdjęcia prawdopodobnie pochodziły z bezpłatnej strony – sxc.hu – to był chyba pierwszy serwis oferujący darmowe zasoby.

Technicznie widać było, że coś tu już umiem – względnie dobrze wycięte kształty, kompozycja daje radę.

O ile ten projekt powyżej jeszcze jestem w stanie obronić, tak papierów firmowych poniżej nie bardzo, ja nawet nie chcę tego bronić! Pamiętam, że był to projekt wykonany na zajęcia – wykonałam kilka wizytówek i papierów firmowych – grube, ciężkie linie i elementy z systemowych pędzli Corela. To jedne z najczęściej popełnianych błędów wśród początkujących grafików.

Za te projekty poniżej bardzo mnie zjechał mój nauczyciel. Z perspektywy czasu oceniam tę krytykę za konstruktywną, ale wtedy sama czułam, że coś jest nie tak, ale jednocześnie nie wiedziałam co. Byłam też bardzo zadowolona, że użyłam tych pędzli (te żółte smugi) i ciężko mi było tę krytykę przełknąć. Projekt, który wszedł w życie to ta wizytówka z żółtymi bokami – było to już dopracowane na zajęciach pod okiem wykładowcy.

To był etap, kiedy nauczyłam się, że krytyki będzie sporo, że trzeba ją przyjąć na chłodno (zwłaszcza jeżeli słyszysz ją od tych bardziej doświadczonych od Ciebie) i pracować dalej.

2009 – esy-floresy, pierwszy SIW

To był czas esów-floresów! Pamiętam, kiedy nauczycielka pokazała nam jak zrobić te wywijasy to zaświeciły mi się oczy. To był wtedy bardzo modny motyw, wciskałam go wszędzie, gdzie mogłam. I nie tylko ja! Był to rok, w którym po raz pierwszy zaprojektowałam System Identyfikacji Wizualnej (w tym samym roku zrobiłam jeszcze 3 inne i później było już coraz lepiej). Jeżeli chodzi o logo – bez komentarza Sam układ księgi był jednak przyzwoitą podstawą, wszystko było dobrze i równo ułożone, prawidłowo przygotowane do druku. Nie było wtedy czegoś takiego jak mockupy, więc wszystkie wizualizacje budowałam od totalnych podstaw.

Ten SIW liczył 35 stron i napracowałam się nad nim ogromnie. Byłam dumna jak paw z tego projektu


W tym samym czasie zapragnęłam tworzyć ilustracje w programie graficzny, dostałam pod choinkę od Emila tablet XXL – był to tani tablet z allegro, na tyle badziewny, że rysowanie myszką było łatwiejsze. Właśnie sprawdziłam i całe szczęście tego typu tabletów już w ogóle nie sprzedają, kiedyś był tego wysyp. Jednak bardzo chciałam coś narysować w programie graficznym – okazją było zadanie na zajęcia z typografii – musieliśmy zaprojektować 2 karty z kalendarza na nadchodzący rok. Ta dziewczynka poniżej jest narysowana kursorem myszki! To był nie lada wyczyn i trwał dobrych klilka godzin. A wrzesień to niezawodne esy-floresy stworzone w programie wektorowym


A tutaj mamy jeszcze naukę retuszu i fotomanipulacji Widzę wszystkie niedociągnięcia w tym projekcie, ale i tak z sympatią patrzę na ten projekt bo pamiętam, że sporo się przy nim nauczyłam. Dzisiaj zabrałabym się do tego z całkiem innej strony i pewnie zajęłoby mi to 10 razy mniej czasu. Ale wtedy to była kwintesencja moich możliwości.

2009-2010 – praca z prawdziwym tabletem, blog kropkiikreski.pl

Po moim rozczarowaniu tabletem no name typu XXL szybko odłożyłam na na prawdziwy sprzęt – Wacom Bamboo Fun M  No cudo! Rysowanie piórkiem było rzecz jasna o wiele łatwiejsze niż kursorem myszki, ale nie bardzo wiedziałam, jak się do tego zabrać. Założyłam wtedy blog kropki i kreski, po to by mieć miejsce, w którym będę mogła się rozwijać. Takie miejsce, które będzie dla mnie motywacją do tworzenia. Wiedziałam, że sporo pracy jeszcze przede mną, dlatego adres bloga znała garstka osób – głównie znajomi i rodzina. A tak wyglądał mój blogowy nagłówek

Screenów z bloga niestety nie posiadam, mam za to kilka prac, które wtedy narysowałam ↓. Nie bardzo wiedziałam, jak użyć tych pędzli w PS, więc stawiałam kreski, masę kresek, wszystko było takie zamaszyste i zakreskowane

2011 – szkoła rysunku, studia z projektowania komunikacji

Rysowałam na tablecie i czułam, że mam podstawowe braki w tym fachu. Gdzieś w poprzednim etapie uczęszczałam na studia podyplomowe z grafiki i były tam lekcje rysunku, które też mnie podciągnęły. Zapisałam się do wrocławskiego Fenomenarium na lekcje rysowania – chodziłam tam przez kilka miesięcy, dwa razy w tygodniu po pracy. Ponadto w tym czasie skończyłam studia magisterskie z zakresu projektowania wizerunku przedsiębiorstw – grafiki na komputerze było tam co prawda tyle, co kot napłakał, ale były inne bardziej koncepcyjne zajęcia, które uważam za dobrą bazę.

To był najbardziej przełomowy czas – ogrom pracy, który wkładałam w naukę w końcu zaczął przynosić takie rezultaty, jakie chciałam. Umiałam ze sobą połączyć wiedzę, umiejętności i w pełni wykorzystać możliwości programów graficznych.

2012 i dalej…

Dalej było już coraz lepiej, a niektóre projekty z tych lat są na tyle reprezentatywne, że znajdują się w moim portfolio (tutaj na ostatniej stronie). Patrzę na te prace uśmiechnięta od ucha do ucha – trochę mnie bawią, wywołują sentyment i dają satysfakcję, kiedy pomyślę sobie, że wiele się już nauczyłam. I oczywiście uczę się cały czas, a najlepszy etap projektowania przede mną Na każdym z tych etapów pojawiły się takie projekty, które uważam za przyzwoite, ale też wiele po prostu słabych – nijakich i z błędami projektowymi. Z czasem tych drugich całe szczęście pojawia się mniej. Jednak nie wszystko zawsze wychodzi i dobrze – to jest element nauki.

Kilka słów podsumowania i moje błędy początkującego grafika

Ten akapit mam nadzieję przyda się wszystkim, którzy myślą, że jak za pierwszym, drugim… czy dziesiątym razem im nie wyszło to nie wyjdzie nigdy. Wyjdzie i w końcu zacznie przynosić ogromną satysfakcję! Żeby posługiwać się płynnie programami myślę, że potrzeba około roku intensywnej pracy. Wszystko oczywiście zależy od tego, co chcemy w tych programach robić i od tego na ile tego czasu możemy poświęcić na naukę. Był moment, kiedy poświęcałam każdą, dosłownie każdą chwilę na grafikę. Pracowałam, studiowałam i nierzadko na tę pasję pozostawał mi jedynie czas w nocy. Więc siedziałam po nocach Kiedy już zaczęłam pracować jako grafik rozwój nastąpił znacznie szybciej.

Jeśli ktoś chce się uczyć teraz grafiki to naprawdę jest na to fajny czas – internet daje wiele możliwości. Te 10 lat temu nie było tutoriali na YT! Nie było kursów online, wartościowych inspiracji na pitntereście czy pomocnych, bezpłatnych zasobów (jak np. ikonki) – każdy element trzeba było zrobić od podstaw, ale dzięki temu można było ćwiczyć warsztat.

To teraz czas na podsumowanie wszystkich błędów, które pamiętam z tych pierwszych projektów:

  • Początkowo byłam totalną typograficzną ignorantką. Nie potrafiłam ocenić, który font jest ładnie skrojony, albo czy interlinie są sensownie ustawione. Jednak, kiedy wyposażyłam się w odpowiednie książki, szybko zaczęłam nadrabiać ten temat.
  • Na początku nie ogarniałam tych zależności między pikselami, centymetrami, a dpi. Tworzyłam grafiki, o bezsensownych wymiarach i jakości – takie do niczego się nienadające
  • Pierwszy rok nauki w szkole graficznej to zdecydowanie zbyt mało zaangażowania z mojej strony. Nie ćwiczyłam w domu tego co było na lekcjach, wyszłam z założenia, że te godziny w szkole wystarczą by zostać grafikiem. To było najbardziej błędne założenie z całej tej listy.
  • Lubowałam się w grubaśnych liniach i ramkach – ramka w ramce w ramce – to bardzo częsty błąd początkujących, a tego typu elementy powinny być rozsądnie wyważone.
  • Kiedy odkryłam filtry w PS zaczęłam ich przesadnie używać – musiało być na bogato Na wielu grafikach było nałożonych na siebie wiele filtrów, które w mojej ocenie miały uatrakcyjnić grafikę.
  • Podobnie było z pędzlami w Corelu, a później w Illustratorze – kiedy odkryłam, że istnieje coś takiego, to zaczęłam korzystać z nich zbyt często. Problem w tym, że te wszystkie systemowe pędzle są bardzo charakterystyczne i trzeba ich używać bardzo umiejętnie.

I chyba tyle Z plusów pamiętam, że od początku dobrze orientowałam się w kwestiach związanych z drukiem – to za sprawą świetnej nauczycielki, bardzo nas cisnęła podkreślając, że tu nie ma miejsca na błędy.

Moje wskazówki dla początkujących grafików

  • Wszystkiego można się nauczyć, kwestia ćwiczeń – nie trzeba być utalentowanym, czy dobrym z rysowania, wszystko przyjdzie z czasem (jeśli dobrze rysujesz albo potrafisz trafnie dobierać kolory to na pewno będzie Ci łatwiej na starcie – jeżeli interesuje Cię ta dziedzina to pewnie masz w kwestiach wizualnych jakaś mocną stronę)
  • Grafik nie musi umieć rysować. Dużo osób o to pyta. Kwestia tego co chcesz robić – jeśli tworzyć kompozycje z innych gotowych grafik to rysunek nie będzie Ci potrzebny. Niemniej jednak uważam, że ta umiejętność bardzo ułatwia pracę.
  • Nie poddawaj się po pierwszych tygodniach nauki. Czas jest Twoim sprzymierzeńcem.
  • Nie porównuj się do innych na zasadzie “ja tak nigdy nie będę projektować, wychodzi mi to znacznie gorzej!”. To nie jest motywujące, szukanie wzorów i inspirowanie się nimi to dobry kierunek, ale dla samego siebie warto być wyrozumiałym
  • Na start nie jest Ci potrzebny nie wiadomo jaki sprzęt i 5 monitorów Wiadomo, że trzeba dostosować komputer pod wymagania programowe, z czasem można dokupić kolejne elementy czy wymienić komponenty w sprzęcie. Ja zaczynałam od małego, słabego laptopa.
  • Projektuj grafiki, które mają jakieś przeznaczenie. Jeżeli siadasz do komputera i zakładasz, że coś tam zaprojektujesz, może drzewo, to rysuj z zamysłem czegoś praktycznego – np. tapety na telefon z drzewem (określony cel i konkretne wymiary). Projektowanie elementów, które nie mają żadnego przeznaczenia w dłuższej perspektywie będzie bardzo demotywujące.
  • Za oczywistość przyjmij fakt, że nie każdy projekt wyjdzie piękny. To standard w grafice – dużo projektów idzie do szuflady i nikt się tym nie zniechęca Nikogo nie dziwi przygotowanie dla Klienta dwóch czy trzech projektów, z czego wybierany jest tylko jeden.

Zawsze podkreślam, że grafika to moja ogromna pasja i są takie dni, że trzeba mnie odganiać od komputera bo potrafię siedzieć przed monitorem jak zaklęta. Te lata temu programy wyglądały inaczej, inne były możliwości techniczne i dostęp do wiedzy. Aktualnie pracuję na tablecie Wacom Intuos w rozmiarze M (mam go 5 lat i posłuży mi pewnie jeszcze długo, na moje potrzeby jest zupełnie wystarczający), oprogramowanie z którego korzystam to Adobe (do ilustracji używam Photoshopa i Illustratora). Często też padają pytania o pędzle, których używam pracując z tabletem – to są wbudowane w PS pędzle, które imitują np. akwarele, węgiel, sól – w zależności od nacisku i kąta nachylenia piórka zachowują się tak jak narzędzia tradycyjne i daje to świetne efekty

Mam nadzieję, że rozwiałam niektóre wątpliwości początkujących grafików i chociaż część tych wskazówek przyda Wam się w rozwoju. No i ciekawa jestem jak podobają Wam się moje początkowe prace?

P.S. Ach, jeszcze jedno mi się przypomniało – moje początki początków to były grafiki wykonywane w Paintcie – tak, tak – klasyka

31 komentarzy

  • Asia Tarkowska
    28 września 2017 at 09:38

    Bardzo potrzebowałam takiego wpisu na tym eatpie nauki grafiki, na którym jestem obecnie. A możesz podpowiedzieć jak uczyć się rysunku? Myślę o tym już dość długo, ale zastanawiam się z której strony to ugryźć. Na razie tylko “przerysowuje” to co mi się podoba, ale obawiam się, że sama z siebie żeby narysować coś ładnego to jeszcze nie ten etap. Wiem, że oczywiście praktyka, praktyka, praktyka, ale może znasz jakieś książki lub kursy, które możesz polecić?

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      28 września 2017 at 09:50

      Cieszę się w takim razie, że tak wpasowałam się z tym wpisem w odpowiednią chwilę
      Tak, jak piszesz – przerysowywanie i ćwiczenia to bardzo dobra droga. Ja bardzo lubię książki Christophera Harta (mam dwie: https://www.ceneo.pl/8411753 i https://www.ceneo.pl/1800749) i moim zdaniem naprawdę fajnie uczą rysowania. Ponadto warto mieć cały czas z tyłu głowy to, że rysunki nie muszą być takie oczywiste – niestety w szkole wpajano nam, że niebo musi być niebieskie, a człowiek proporcjonalny. Do rysunków realistycznych pewnie, że to jest ważne, ale w grafice te nieoczywiste elementy mają najwięcej uroku Pod tym kątem pierwsza książka – o rysowaniu postaci kreskówkowych jest rewelacyjna!

      Odpowiedz
      • Asia Tarkowska
        29 września 2017 at 13:18

        dziękuję! książki już zamówiłam i będę działać

        Odpowiedz
        • weronika | mavelo
          10 października 2017 at 21:42

          Ooo super, to mam nadzieję, że książki już dotarły i przypadły Ci do gustu. Jeśli zaczęłaś z nich korzystać to koniecznie daj znać jak idzie!

          Odpowiedz
  • Ula Jaworska
    28 września 2017 at 09:56

    Fantastyczny wpis. Uwielbiam czytać o początkach, bez względu na branżę, bo to mnie zawsze motywuje do dalszej pracy!
    Dzięki wielkie

    Odpowiedz
  • Pszelka
    28 września 2017 at 11:35

    Widać, że miałaś do tego smykałkę od samego początku. To musiało się tak skończyć, że zostaniesz grafikiem. Pamiętam moje początki z plastyką w podstawówce gdy dostawałam 5 i mówili mi, że mam talent. Przyszło gimnazjum/liceum coś rysowałam, ale mówili: co ty będziesz po takim czymś robić oraz pracy nie znajdziesz. Głupia ja aż do studiów tak myślałam. Przestałam wg rysować, malować. Zaczęłam studiować matematykę! Szczerze? Jakos dalej mi się to nie mieści w głowie..
    Ale na szczęście wróciłam na właściwe tory Ćwicze i ćwiczę tą grafikę – aż mi czasami bokami wychodzi ;p
    Najbardziej mi się podoba ten bociek i piesek – naprawdę super!
    Jak wg zalapalas swoje pierwsze zlecenia? Długo na nie czekałaś?
    A co do tableta, nie mogę się przekonać do rysowania na nim. Wolę sto razy bardziej myszkę i nie wiem czemu..
    Wpis bardzo przydatny, na pewno pomoże w motywacji wielu początkującym. Dzięki

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      28 września 2017 at 13:46

      Dziękuję! I cieszę się, że nie poddałam się na początku bo niejednokrotnie szukałam wymówek, żeby nie ćwiczyć
      U mnie było bardzo podobnie – w ogóle taki zawód jak grafik komputerowy to była totalna abstrakcja – kogo było wtedy stać na komputer czy oprogramowanie. No i te programy wyglądały całkiem inaczej
      Co do pytania – ja byłam zdeterminowana Pracowałam w dziale marketingu i PR i np. wychodziłam z propozycją, że mogę przygotować dane do infografiki i ją od razy zaprojektować. Z czasem okazało się, że te projekty, które były poboczne w mojej pracy stały się moimi głównymi zadaniami i później już poszło z górki
      Co do tabletu – a z jakiego korzystasz? Bo mój pierwszy był tak koszmarny, że rysowanie myszką było sto razy łatwiejsze :)) Może to kwestia sprzętu, albo zmiany ustawień?

      Odpowiedz
      • Pszelka
        28 września 2017 at 14:18

        Widać, że w Twoim wypadku było warto!

        To się wydaje takie proste jak o tym mówisz a wiem, że na pewno nie było. Mam nadzieje, że i ja znajdę taki zapalnik i w końcu ruszę z kopyta Jednak mnie się zawsze do wszystkiego śpieszy jak wiem co chce osiągnąć xD

        Mam stosunkowo nowy, niedawno kupiłam z kilka miesięcy temu – Wacom Intuos Art S. Nie wiem, ale jak coś rysuje to kreska lepiej mi wyjdzie myszką

        Odpowiedz
        • weronika | mavelo
          29 września 2017 at 10:14

          Wszystkie tablety Wacoma są dobre, więc ten Twój na pewno jest fajny Ja na początku też wybierałam myszkę, ale kilka prób i poszło! Ale nasze początki z Wacomem też nie były od razu różowe Bardzo mocno trzymam kciuki! :))

          Odpowiedz
          • Pszelka
            29 września 2017 at 11:42

            Tak właśnie myślę, że muszę się przekonać do niego
            Dziękuję bardzo

  • Dotee - Witaj Słońce
    28 września 2017 at 11:35

    Twoje prace są przepiękne, dla mnie normalnie nr 1 w sieci niektórzy by chcieli mieć takie końce jak Ty początki ;D no wiem, że słodzę ale po prostu jestem w zachwycie, keep goin’ Buziaki

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      28 września 2017 at 13:50

      Och, serce rośnie! Bardzo dziękuję :))
      Niestety nie mam kilku najbardziej obciachowych prac, które były zapisane tylko na szkolnym komputerze
      Zobaczymy jak na to co projektuję dzisiaj spojrzę za kolejnych 10 lat, ciekawa jestem bardzo :))

      Odpowiedz
  • Joanna
    28 września 2017 at 11:43

    Ze swojej strony mogę polecić jeszcze zajęcia z rysunku dla dorosłych, które organizują czasami Domy Kultury w danym mieście/dzielnicy. Są bezpłatne, a można się czegoś nauczyć i poznać jeszcze ciekawych ludzi
    A tak ogólnie sama jestem na początku drogi grafika. Skończyłam roczne studium z grafiki, ale nie czuję się jeszcze jakoś pewnie i douczam się sama w domu. Niestety wolny czas mam ograniczony (praca etatowa i dziecko, 2 lata), ale robię co mogę Polubiłam ilustrację i projektowanie stron czy grafik, więc trochę to pomieszane z UX, ale mam nadzieję, że kiedyś uda mi się robić to wszystko zawodowo, a nie tylko w zaciszu domowym

    Pozdrawiam,
    Asia

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      28 września 2017 at 13:53

      Bardzo fajny pomysł z tymi zajęciami! Ja niestety nie kojarzę tego typu lekcji w mojej miejscowości, ale też niewykluczone, że coś takiego miało miejsce
      Trzymam kciuki za Ciebie – roczne studium daje fajne podstawy do pracy z programem, wiem jaki ogrom pracy trzeba w to wszystko włożyć we własnym zakresie… i mam nadzieję, że uda Ci się osiągnąć wszystko to, co sobie zaplanowałaś

      Odpowiedz
  • Jola (Pixel Kolor)
    28 września 2017 at 12:48

    Fajnie odgrzebać takie stare prace. Szkoda, że ja nie mam tych sprzed ponad 10 lat, dysk mi padł i je straciłam. Choć teraz, przez problemy z ręką, mam wrażenie, jakbym cofnęła się w czasie. Obecnym pracom trochę brakuje do tego, jakie były przed zdrowotnymi problemami. Ale pamiętam te swoje początki, aż nie wierzę, że to 10 lat. Ja już wtedy miałam tutoriale do PSa w Internecie, format jak w książkach. Najlepsze było, że tutoriale były po angielsku a ja miałam program po polsku. Książek mogłam mieć od taty znajomego sporo do nauki. Jedyny problem, nie znałam niemieckiego. Trochę boli uświadomienie sobie, ile problemy zdrowotne lat mi odebrały, ale cóż.

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      28 września 2017 at 13:59

      Tutoriale w tych czasach to były prawdziwe skarby, wykopaliska
      To widzę, że zaczynałyśmy w podobnym czasie, co do przeciwności losu – dobrze znam ten temat, wiele razy zaciskałam zęby i w sumie ta najcięższa praca, związana z poświęceniem daje w konsekwencji najwięcej satysfakcji

      Odpowiedz
  • Klaudia
    28 września 2017 at 13:02

    Super, że opisałaś swoją drogę do takiego poziomu, na jakim jestes teraz. To i sama ostatnio miotam się, żeby wrócić do rysowania, zajęcia się czymś twórczym, bo strasznie mnie nosi. Kiedyś rysowałam o wiele więcej, miałam nawet startować na ASP, ale coś we mnie umarło. Dzięki za ten wpis, to dodatkową motywacja

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      28 września 2017 at 14:00

      Dziękuję! U mnie było baaardzo podobnie – też marzyłam kiedyś o ASP, a później jakoś się w tym pogubiłam. Ale całe szczęście wróciłam na najlepsze dla mnie tory i teraz nie wyobrażam sobie, żebym mogła być w innym miejscu

      Odpowiedz
  • Ania Kalemba
    28 września 2017 at 23:25

    Jak dla mnie to już początki były mistrzostwem świata! Świetny post!

    Odpowiedz
  • weronika | mavelo
    29 września 2017 at 10:17

    Bardzo mi się cieszę! Wątpliwości zawsze będą, grunt to nie oglądać się na innych i robić swoje Wiem, że to się tak łatwo pisze, a w praktyce są po prostu gorsze dni. Mocno kibicuję i trzymam kciuki, żeby tej motywacji było jak najwięcej

    Odpowiedz
  • Agnieszka Wieczorek
    1 października 2017 at 18:46

    Od zawsze interesowała mnie grafika, próbowałam parę razy, ale słabo mi to wychodziło, więc za każdym razem to rzucałam. Dzięki za ten wpis. Dałaś mi motywację do działania

    Odpowiedz
  • Weronika | NieprzytomneMyśli
    4 października 2017 at 14:41

    Lubię takie wpisy, są wspaniałą motywacją aby się nie poddawać gdy jest się na początku drogi =]

    Odpowiedz
  • Zielona wśród ludzi
    10 października 2017 at 22:12

    Ja nienawidziłam w szkole plastyki, do tej pory nie umiem rysować:) Ale ja projektuję głównie www, a ostatnio w ogóle przerzuciłam się bardziej na UX niż UI i już chyba nigdy nie nauczę się rysować.

    Odpowiedz
  • Karo (pinchofsalt)
    12 października 2017 at 14:22

    Skończyłam niedawno kurs Adobe i to właśnie powtarzał nam prowadzący – po 200-300 godzinach przepracowanych i przeprojektowanych będziecie się do czegoś nadawać;))))

    Odpowiedz
  • Weronika | littleredbox.pl
    28 października 2017 at 18:21

    Weroniko, mam pytanie. Lata temu kupiłam najtańszy tablet i się od niego odbiłam jak i od całej grafiki. Niedawno go odkopałam i nie wiem czy w ogóle jest sens z zaczynać od niego. To Bamboo ctf 430. Jeśli tak to powiedz mi czy powinnam zacząć pracę w PS czy AI czy jeszcze w czymś innym?

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      29 października 2017 at 16:22

      Na moim prawie 10-letnim bamboo cały czas pracuje moja znajoma Miałam model inny niż Ty, ale warto przetestować, czy u Ciebie będzie działać dobrze.
      Sam sprzęt powinien być ok, problemem jednak mogą być sterowniki – pytanie czy będą poprawnie działać z Windowsem i z programami. Jeżeli nie ma sterowników to np. program nie reaguje na siłę nacisku piórka.
      Ja bardzo lubię wykorzystywać tablet zarówno z PS jak i z AI, ale na początku ps będzie przyjemniejszy
      Wracając do pytania – skoro już masz tablet to warto sprawdzić sterowniki i go przetestować, ja dałabym mu szansę

      Odpowiedz
  • M kreuje
    1 listopada 2017 at 19:56

    Musiałam wrócić do tego wpisu, kawał cennych informacji i chyba będę wracać za każdym razem jak zwątpię w realność ogarnięcia Illustratora – po lub przed zjazdem na studiach

    Odpowiedz
    • weronika | mavelo
      2 listopada 2017 at 12:45

      Kochana, illustrator to mój absolutnie najukochańszy program! Wszystko mi mogą odinstalować, ale illu nie oddam za żadne skarby! Nie zmienia to faktu, że na początku szczerze go NIENAWIDZIŁAM
      Więc wiesz – jesteś na dobrej drodze, by pokochać ten program :))) Będzie dobrze, szybciej niż Ci się wydaje

      Odpowiedz
  • Jagoda Pustułka
    4 września 2018 at 13:11

    Bardzo się cieszę, że popełniłaś taki wpis, bo sama jestem teraz na rozdrożu, nie bardzo wiem co chciałabym dalej robić, za to wiem co zawsze sprawiało mi ogromną radość, a Twój wpis dał mi nadzieję
    Tak więc właśnie teraz bardzo mocno zastanawiam się nad kursami, studiami poyplomowymi albo szkołą policealną. Czy jesteś w stanie coś polecić? WIem, że jesteśmy z innych miast, ale masz zapewne porównanie co będzie dobrym początkiem, bo chętnie porzucę dotychczasową karierę na rzecz spełniania marzeń, bo jak nei teraz to kiedy?

    Odpowiedz

Skomentuj Joanna Anuluj odpowiedź