11 faktów o mnie / Liebster Blog Award

11 faktów o mnie
  • Wero! Fajnie wiedzieć takie małe rzeczy o Tobie!

  • Piękny ten Twój zwierzyniec! I podsunęłaś mi pomysł jak skrócić imię mojej bratanicy Weroniki Nika bardzo mi się podoba! Na razie nie będę mącić dziecku w głowie, ale jak podrośnie, będę mogła ułatwiać sobie życie

    • Weronika zdecydowanie za długie A zwierzyniec mam ekstra – przyznaję :))) Niesamowite, jak przy pierwszym spotkaniu można wyczuć zwierzę i skompletować taką zgraną i łagodną gromadkę!

  • Też nie przepadam za tłumami, ale o dziwo czasami mi to nie przeszkadza. Dzieje się tak, kiedy na czymś mi bardzo zależy.

    • Ja lubię się od czasu do czasu pobawić gdzieś na imprezie ze znajomymi. I mimo, że jest to tłum to nie ma tam pośpiechu – tak sobie myślę, ze to chodzi o ten tłum i pośpiech w jednym.

  • Bardzo sympatyczny wpis, a zwierzaki przekochane A ja jak byłam mała chciałam zostać projektantem mody, a potem architektem wnętrz. A zostałam dietetykiem
    P.s. Będzie mi miło, jeżeli dodasz wpis do mojego Linkowego Party http://www.chilliczosnekioliwa.pl/2016/11/jak-stworzyc-portfolio-fotograficzne.html

    • Dziękuję! Zwierzaki to moja duma
      Dietetyk to fajny zawód, jeden z takich do których ma się pasję Bo nie każda praca to ze sobą niesie.
      Dorzuciłam coś od siebie do linkowego party – myślę, że papierowe choineczki mogą kogoś zainteresować

  • Super, że udało Ci się podzielić się faktami, bardzo przyjemnie się czytało! Gratuluję, że udało Ci się wytrwać w wegetarianizmie od tak młodego wieku! Ja też pierwszą próbę podjęłam jeszcze w podstawówce, ale nie wytrzymałam długo – moja rodzina była do tego sceptycznie nastawiona, a i dostępność wegetariańskiego jedzenia była dużo mniejsza niż w dzisiejszych czasach, pamiętam tylko takie wielkie paczki sojowych kotletów, na które pod koniec nie mogłam już patrzeć ;P

    • Dzięki Matylda!
      Kotlety sojowe w latach 90. – skąd ja to znam Moja mama próbowała przemycać niewielkie ilości mięsa np. w pierogach Ale ja się tak zablokowałam, że miałam odruch wymiotny, nawet przy stoisku z mięsem zaczynało mi charakterystycznie bulgotać w gardle (teraz całe szczęście potrafię to kontrolować, ale pieczone kiełbaski i takie inne to wcale nie są dla mnie przyjemne zapachy). Wiec moi rodzice nie bardzo mieli wybór, spasowali Ale doskonale rozumiem, czemu się o mnie martwili. Do tej pory na temat wegetarianizmu krążą jakieś legendy.

  • Mam bardzo podobnie z tłumami – wywołują we mnie jakiś niepokój. A co do wegetarianizmu, to ja przestałam jeść mięso w wieku 6 lat i cała rodzina bardzo podobnie reagowała.

    • Tak – niepokój to trafne słowo, ten pośpiech, który towarzyszy nam coraz bardziej jest bardzo widoczny właśnie w tłumie, takie to nienaturalne i trochę przerażające.
      Z tym wegetarianizmem fajna historia – pierwszy raz spotykam kogoś innego, kto również z własnej woli przeszedł na wegetarianizm w tak młodym wieku

  • Ale fajnie dowiedzieć się o Tobie więcej Z tym tłumem mam tak samo! Wszystkie wyjścia, gdzie jest więcej osób muszę w jakiś sposób "odchorować".

    • Dziękuję Aniu Od czasu do czasu można w ten tłum wejść, ale tak jak piszesz – trzeba to później odreagować, odchorować. Na mnie najlepiej później działa odpoczynek w domu, jestem totalną domatorką

  • Miałam w swoim życiu dwa podpalane kundelki Jeden był mieszańcem jamnika, a drugi wilczkowaty Totalnie podzielam Twoje umiłowanie do takich psiaków I ja też ćwiczyłam gimnastykę sportową

    • Ile wspólnego Za każdym razem, kiedy widzę takiego czarnego psiaka to najchętniej bym go przygarnęła, nie ważne w jakim rozmiarze, czy na krótkich czy na długich łapakach – te mordy mnie rozbrajają

  • Heeej, a co z Weroną wymienną na Weronkę??? Skąd ja znam tę niechęć do zatłoczonych miejsc… Buzi

    • Może być Weronka kojarzy mi się niezmiennie z krową Weronką mojej cioci Zosi, która to krowa zresztą dostała takie imię na moją cześć Ale krowy to bardzo fajne zwierzęta

  • Wspaniałe psiaki, jesteś nie tylko utalentowaną, ale zdecydowanie ciepłą osobą, fajnie coś więcej się o Tobie dowiedzieć.
    Z wege miałam podobnie, tylko miałam 14 lat, mama powiedziała, że nie wytrzymam tygodnia. Miałaby rację, gdyby tego mi nie powiedziała, a tak zrobiłam Jej na złość

    Pozdrawiam

    • Dziękuję Olu! Najwyraźniej to wege u wrażliwych osób pojawia się już od młodych lat

  • Tę słabość do przypalanego umaszczenia od razu widać u Twoich psiaków Nie wiedziałam też, że ktoś może mieć aż tak wyczuolny węch, aby psikać się co kilkanaście dni! Ja to robię raczej codziennie rano. Jednak mam tak, że zawsze w szufladzie leży kilka perfumów. Jeden ulubiony zapach potrafi jednego dnia mnie męczyć, a innego w ogóle nie czuję.

  • No powiem Tobie, że ambitnie podchodziłaś do sprawy – mam na myśli to schronisko za domem Ty piesów zazdroszczę ogromnie. Też chciałabym mieć ale pomimo dużej przestrzeni nie będę katować zwierzaka bieganiem po schodach

  • Super dowiedzieć się o Tobie tylu nowych rzeczy! Twoje zwierzaki są cudowne i prawiewilki, i kicia

  • Nie tylko w latach 90tych: będąc w podstawówce, czyli jakieś 5-6 lat temu, też prowadziliśmy takie zeszyty: jeden mam do dzisiaj. Zwierzęta masz cudowne: zazdroszczę możliwości posiadania psa (a właściwie psów) – w moim przypadku, czyli mieszkając w mieście, podczas kiedy wszyscy domownicy wychodzą na cały dzień z domu, dla biednego zwierzęcia byłaby to katorga. Dlatego „mam” dwa cudowne koty, bez których teraz nie wyobrażam sobie życia.

    • Myślałam, że ten zwyczaj ze złotymi myślami przepadł! Z sentymentem wspominam zaginane rogi z napisem „nie zaglądać” Ciekawe, czy aktualnie to jeszcze funkcjonuje.
      Z psiakami jest tak, że one przez cały dzień śpią Zanim zaczęłam pracę w domu to najpierw mieliśmy jednego psa, po roku drugiego, po roku kolejnego Dopiero później przeszłam na freelance, a wcześniej te włochacze zostawały same nawet na 12 godzin… i 90% czasu spały

  • WOW, Weronika, w wieku 7 lat przeszlas na wegearianizm. Gratuluje charakteru. WOW. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Też bardzo lubię takie wpisy. Stworzyłam taki z okazji urodzin