Bezprawne wykorzystanie moich projektów. Co zrobić w sytuacji, kiedy ktoś kradnie Twoją pracę?

  • Anka Sekulska

    oj, przykro mi, że ktoś chciał zarobić na Twojej pracy. Sama często „używam” pracy blogerów, ale tylko i wyłącznie na własne potrzeby. Chyba nie pomyślałabym o sprzedaży czyjegoś dzieła, to kradzież.

  • Moje zdjęcia ukradła w zeszłym roku jedna restauracja, ale sprawa skończy się w sądzie, bo wezwania do zapłaty (czyli wspomniane przez Ciebie pisma pozostały bez odpowiedzi, jedynie moje zdjęcia zniknęły z profilu restauracji.
    I bardzo dobrze, że sprawę dociągnęłaś do końca, najwyższy czas, żeby przestało panować przyzwolenie na „pożyczanie” twórczości innych w Internecie i zwiększała się świadomość, że to kradzież, jak każda inna, nawet jeśli nie chodzi o rzeczy materialne.

    • Ze zdjęciami w internecie to też jest wielka samowolka. To jest wręcz chyba największy problem „pożyczania” twórczości innych osób. Mam nadzieję, że Twoją sprawę uda się rozwiązać pomyślnie!

  • Przestało mnie dziwić, że małe jednoosobowe firmy robią takie rzeczy, bo byłam ostatnio na szkoleniu zorganizowanym przez firmę szkoleniową dla bezrobotnych z urzędu pracy i całe szkolenie opierało się na bezpłatnych webinarach i filmikach zamieszczanych przez blogerów… Wątpię, by pani, która je prowadziła i dostała pieniądze od pup, zapłaciła za możliwość wykorzystania czyjejś pracy. Więc jeśli taki przykład idzie dla przyszłych przedsiębiorców, to już mnie nic nie dziwi. Tylko bardzo, bardzo mocno denerwuje.

    • Szkoda, że takie rzeczy mają miejsce i że promuje się takie ścieżki na skróty Rozumiem wykorzystać fragment webinaru (za pozwoleniem autora!), jako jedną z części szkolenia, ale bez przesady, żeby na cudzej pracy budować „swój” przekaz.

  • Przykra sprawa i doskonale rozumiem jak mogła podnieść Ci ciśnienie. Mnie kilka podobnych sytuacji spotkało, m.in. projekt naszych ślubnych zaproszeń pojawił się w jednej firmie jako wzór do sprzedaży na moich zdjęciach. Komentarz na fb i telefon wystarczyły aby wszystko zniknęło.

    Tutaj napewno duży plus, że dało radę ustalić właściciela firmy. Kilka razy zdarzyło mi się, że ktoś skopiował mojego bloga a ustalenie właściciela domeny/strony to jakaś masakra. A Linux czy inny hosting nie może go ujawnić i niby nic z tym zrobić.

    Cieszę się, że u Ciebie skończyło się pozytywnie, choć smutno ze Panie nie chciały Cię przeprosić publicznie.

    • U Ciebie z tymi zaproszeniami to nie dość, że kradzież zdjęć to jeszcze przywłaszczenie sobie Waszego projektu, taka podwójna kradzież Mi raz (o jednym razie wiem :)) zdarzyło się, że ktoś wrzucił sobie do portfolio mój projekt, ale bardzo szybko dostałam cynk (bo osoba złożyła portfolio z cudzych prac i internauci bardzo szybko zrobili wokół tego wrzawę). Więc nawet się tym nie zajmowała, to akurat był drobiazg.
      A co do tej sytuacji to tak – łatwe zlokalizowanie osoby było zdecydowanie plusem. O ileż więcej zachodu i czasu musiałabym poświęcić gdyby to trafiło na jakiś chiński rynek, matko to by było wyzwanie.

  • Smutne, że człowiek musi się borykać z takimi sytuacjami. Ale podziwiam Ciebie za to, że nie dałaś się ponieść emocjom tylko na spokojnie z czystą głową podeszłaś do sprawy. I jak dla mnie załatwiłaś ją mega profesjonalnie i za to wielki szacunek. Oby już takie sytuacje się nie powtarzały. A z Twoich rad może ktoś będzie mógł skorzystać, choć oczywiście oby nie. Ale jednak to cenne wskazówki, bo nie każdy wie co dalej z tym fantem zrobić.

  • Magda

    Fantastycznie poradziłaś sobie z… nazywając rzecz po imieniu – KRYZYSEM! Niezależnie od tego, ile nerwów to kosztowało, Twoje działania były rzeczowe i przemyślane. Choć, cwaniactwem ze strony XYZ było wysłanie na pożarcie koleżanki właścicielki. Bez jej wiedzy produkty nie mogły być wycofane ze sprzedaży i usunięte ze strony. Firma uniknęła również przeprosin a więc wyraźnej plamy na wizerunku Niestety podejrzewam, że cieszą się z zamiecenia sprawy pod dywan niskim kosztem (fundacja dostała kasę a firma i tak zarobiła coś na sprzedaży). Swoją drogą, ktoś mógłby ich czasem zmonitorować czy „nowość” w ofercie nie ma więcej wyników wyszukiwania w Google Graphics, które na przykład prowadzą do innego Twórcy.
    Najważniejsze jest jednak to, że Twój wizerunek nie tylko nie ucierpiał ale wzmocnił się niebywale. Wiele razy przekonałam się, że „karma” powraca – i ta dobra i ta zła. Powodzenia w kolejnych projektach – niech dobra energia i nieograniczona wyobraźnia będą z Tobą :))))))))))))))))))))))))))))))))))

    • Ja do nich zaglądam od czasu do czasu Ale serio, myślę, że nie powtórzą tego błędu. Ta Pani naprawdę była wystraszona (zresztą chciała mi zapłacić znacznie więcej), straty finansowe są w takim przypadku mniej straszne niż straty wizerunkowe (a co za tym by szło też finansowe) i perspektywa postępowania karnego z tytułu kradzieży.

  • Uff, dobrze, że już cała sprawa za Tobą! To jest Twoja praca, nikt nie ma prawa okradać Cię z Twojego dorobku i zamiatać to pod dywan. Wspaniałe jest również zadośćuczynienie Niewiele osób tak postępuje… Widywałam już sprawy, gdzie takie kradzieże były po prostu… zapominane. Bo szkoda czasu i zachodu. Chociaż znam i takie przypadki, co straszą sądem nawet, jak człowiek nic nie zrobił Sama walczę z taką jedną cwaniaczką Jedni chcą walczyć o nic, inni poddaję się zbyt szybko..
    Dobrze, że chociaż ta sprawa zakończyła się dobrze

    • Pomoc prawnika w takich przypadkach jest nieoceniona! Mam naprawdę dużo szczęścia, że trafiam na świetnych ludzi :)) Z pomocą specjalisty łatwo rozwiązać taki problem.
      A co do osób nadgorliwych – całe szczęście ja na nikogo takiego jeszcze nie trafiłam, w każdym razie trzymam kciuki, żeby cwaniaczka przestała cwaniakować :))

  • Ten post pokazuje, jak wielką masz klasę i jak dobroduszną osobą jesteś. Nie dość, że nie zażądałaś dużo większego zadośćuczynienia, to jeszcze zdecydowałaś się przekazać je na cele charytatywne. Brawo za ten gest! Szkoda, że ta druga strona nie miała w sobie tyle odwagi, żeby przeprosić publicznie. I przykre, że właścicielka nie zareagowała w należyty sposób, w końcu to też po części jej odpowiedzialność.

    Co do tego, że nie wiedziała… Obawiam się, że to może być prawda. Na studiach miałam ćwiczenia z prawa autorskiego. Dzięki temu, że siedziałam już w temacie blogów i copywritingu, miałam jakieś tam pojęcie, ale ludzie naprawdę myślą, że nie ma niczego złego w pobieraniu grafik z Google i wykorzystywania ich do własnych celów, również komercyjnych. Byłam świadkiem wielu wypowiedzi na ten temat. Aż mi uszy puchły, jak łatwo ktoś chce zarobić czyimś kosztem.

    • Podpisuję się pod tym pierwszym akapitem Weronika, jaki świat byłby piękny, gdyby zapełniali go ludzie tacy jak Ty

      • O rany, dziewczyny, ale mamy banana na twarzy
        Miałam dużo „szczęścia”, że udało mi się normalnie dogadać z tą panią. Więc i emocje inne, a cel charytatywny wydał mi się takim oczywistym wyborem, w końcu byłaby to kasa ekstra, której nie planowałam w domowym budżecie :))

  • Fajnie, że zajęłaś dię tym tematem i byłaß konsekwentna. Myślę, że post ważna i każdy powinien go wrzucić w ulubione, aby w razie konieczności wrócić do niego.

  • Brawo za mimo wszystko pokojowe rozwiązanie tej sprawy

  • kpirozek

    Bardzo dobrze zrobiłaś, ze nie odpuściłaś. Prawo jest po to by je stosować i w razie czego bronic swoich interesów. Cieszę się, że znalazłaś bezinteresowna pomoc prawników oraz, że udało Ci się uniknąć sądu. Naprawdę pokazałaś wielką klasę w tej sprawie

    Przy okazji bardzo Ci dziękuję za to, zę dzielisz się nami swoimi projektami. Twoje marchewkowe pudełka były hitem na urodzinach mojej córki, gdzie służyły jako favour bags

    • Dziękuję! I miło wiedzieć, że marchewy się przydały, na dniach pojawi się coś w podobnym stylu – może przyda się przy okazji kolejnej imprezy :))

  • Trzeba bezwzględnie walczyć z takimi incydentami. Prawo autorskie jest tak nieścisłe, że co poniektórzy uważają, że mogą bezkarnie i bezpłatnie wykorzystywać czyjeś prace w celach zarobkowych. Niestety też kiedyś miałam nieprzyjemną sytuację, ale nie ubiegałam się o odszkodowanie. Czasem po prostu nie chce się nic robić, bo to dużo zachodu, a jednak teraz trochę żałuję, że nic nie zrobiłam oprócz upomnienia. Niektórzy też nie są świadomi tego, że coś robią źle. I teraz przypomniało mi się, jak wiele lat temu jedna dziewczyna skopiowała mój cały szablon (z bloga na blog.pl), a przy okazji połowę moich wpisów. Młoda była, nie do końca chyba wiedziała, że to przestępstwo. Dlatego dobrze mówisz, że nie trzeba ciągnąć tej sprawy w nieskończoność, błędy każdemu się zdarzają.

    • Nawet jeżeli się dużo mówi o prawie autorskim to niektórzy po prostu nie słuchają, nie czytają. I później takie kwiatki wychodzą. Twórca nie ma obowiązku zamieszczać informacji, że np. nie można wykorzystywać pracy w celu komercyjnym – jeżeli ktoś nie ma odpowiedniej licencji to nic nie może z tą pracą zrobić. A Pani, która wykorzystała moje projekty wprost powiedziała mi, że szukała w google plakatów do wydruku i nie czytała tego wpisu, po prostu pobrała plakaty.

  • Przykro, że spotkała Cię taka sytuacja, ale w pełni popieram Twoje działania. Nie ma co odpuszczać w takich sprawach. Niech ta „firma”, która dopuściła się kradzieży cieszy się, że trafiła na Ciebie i na takie łagodne potraktowanie. Zawsze mogli trafić na kogoś kto od razu poszedł by do sądu i nie zwracał uwagi na to, że to mała firma itd. Pieniążki na fundację to świetny pomysł

  • Bardzo rozsądnie podeszłaś do sprawy. Chciałabym mieć tyle dystansu na co dzień, przy dzieciach :). Dobrze, że sprawa skończyła się polubownie i nie kosztowało Cię to więcej stresu. Czy zamieszczasz gdzieś informacje o tym na jakiej zasadzie udostępniasz grafiki? Gdzie? Pytam z czystej blogerskiej ciekawości :).

    • W każdym wpisie z grafikami jest taka informacja Ale w cale nie mam obowiązku tego zamieszczać – jeżeli ktoś nie ma licencji na sprzedaż, czy na wykorzystanie komercyjne to po prostu nie może tego robić. Jak ktoś ma wątpliwości co do wykorzystania to pisze maila w tej sprawie – ja też nie jestem jakaś sztywna w tych tematach, zdarzyło się np. że Pani w bibliotece miejskiej chciała powiesić mój plakat i oczywiście nie miałam nic przeciwko. Albo Pani w gabinecie logopedycznym – też nie miałam nic przeciwko. I zawsze jest mi bardzo miło, kiedy piszą A i często później wysyłają zdjęcia co już w ogóle jest mega super :))

  • Ehhhh, ludzie czasem są straszni

    • Całe szczęście ci straszni to mniejszość Więcej jest tych fajnych!!

  • W takich momentach, najważniejsze, nie odpuszczać i walczyć o swoje. Nie przekonuje mnie, że skoro to Internet, żadne prawa nie obowiązują. Dobrze zrobiłaś, nie olewając tej sprawy.

  • Świetnie, że nie odpuściłaś! Czasem warto się zaprzeć i dowieść swego, choćby w celu… edukacji innych osób, które w wydarzeniu uczestniczyły. Brawo! I cieszę się, że udało się załatwić sprawę.

    • Dzięki! Na początku swojej ścieżki zawodowej miałam taką sytuację, że mój pracodawca nie chciał mi wypłacić ostatniej pensji. Pomógł mi wtedy znajomy mojego taty – prawnik i to mi wtedy pokazało jak dużą korzyścią jest porada u specjalisty, który jednym pismem potrafi załatwić całą sprawę Od tego czasu wiem, że nie należy odpuszczać takich tematów, bo często wbrew pozorom rozwiązanie sytuacji może być bardzo proste.

  • Limited Sympathy

    Mam takie pytanko-a rozpowszechnianie Twoich projektow na innych stronach typu pinterest itp bez korzysci majatkowych byloby ok czy to w sumie tez naruszanie praw autorskich? Nie chce w przyszlosci wpasc w klopoty gdyby mi przyszlo do glowy wrzucac gdzies Twoje sliczne projekty :0

    • Pinterest to całkiem inna bajka – sama nawet zainstalowałam na stronie wtyczkę, żeby móc przypinać te obrazki Te prawa nie dotyczą tylko moich projektów, ale ogólnie wszystkiego co jest w internecie. Na pewno nie w porządku byłoby ściąganie grafik (zdjęć + plików do wydruku) i zamieszczanie tego u siebie zamiast odsyłanie do autora projektu. Ale odsyłanie do strony autora jest jak najbardziej ok

  • Gosia

    Temat z bezprawnym wykorzystywaniem czyichś projektów jest dla mnie bardzo drażliwy, bo doświadczyłam tego już parę razy. W przypadku mojego zawodu czasami bardzo ciężko jest udowodnić, że praca jest moja. Miałam kiedyś taki przypadek, że szanowana dyrektor renomowanego liceum w Białymstoku w wywiadzie telewizyjnym pokazała swoją kuchnię twierdząc, że zaprojektowała wszystko sama (taka jestem zdolna Zosia – Samosia; mam taki zmysł artystyczny, ble, ble)!!! Aż trudno było mi uwierzyć, że kłamie jak z nut – niby taka poważana i uczciwa osoba (!!!). Pewnie wypadło jej z pamięci, że parę miesięcy wcześniej była u mnie w sprawie projektu kuchni pokazując mi projekt z jeszcze innej firmy i twierdząc, że tamten jej nie odpowiada i chce inny – nowy. Nie ma sprawy, zrobiłam nowy (już wtedy powinnam nabrać podejrzeń – klient, który „łazi” od firmy do firmy i w żadnej nic mu nie odpowiada najczęściej nie płaci i znika). Cwaniara była w 2 różnych firmach, a później przedstawiła się jako główna projektantka. Żenujące jest to, że nawet ludzie którzy powinni dawać przykład – dyrektorka liceum !!! – zdolna jest do takiej podłości i nieuczciwości. Przepraszam za przydługi komentarz, ale jak sobie przypomnę tę sytuację, to aż mnie trzęsie
    Pozdrawiam, Gosia

    • Gosiu, właśnie po to jest ten wpis – żeby dzielić się swoimi doświadczeniami, wiem, że wielu rzeczy nie da się opisać w dwóch zdaniach. Zwłaszcza jeżeli od środka rozszarpują nas emocje Przykro mi, że spotkała Cię taka sytuacja, też nie rozumiem osób, które potrafią sobie przywłaszczyć pracę innych. Mnie każde takie doświadczenie uczy, żeby zabezpieczać się na każdy możliwy sposób. Wiem jednak, że tak jak piszesz – nie zawsze łatwo coś udowodnić, warto jednak spróbować powalczyć o swoje, jeżeli dysponujesz czasem i energią. Trzymaj się dzielnie!

  • olita

    super wpis!bardzo pomocny a odszkodowanie kt powedrowalo dla pieskow-super pomysl!

  • Dobrze, że nie odpuściłaś! Sama właśnie przez to przechodzę, ale niestety Pan, który sprzedawał moje plakaty na razie nie specjalnie chce załatwić sprawę polubownie.. Przepisy się zmieniły nie dawno i teraz kwota wynagrodzenia to dwukrotność, a nie trzykrotność wartości projektów. Co w przypadku takich licencji i tak może uderzyć po kieszeni. Jestem zdania, że dopóki nie będą nagłaśniane sprawy o wysokich odszkodowaniach (nie oszukujmy się, 500 zł dla przedsiębiorcy to nie jest dużo), ludzie dalej będą ryzykować i kraść, a potem głupio się tłumaczyć. Aż mam ochotę czasem potrząsnąć blogerkami, które w przypadku kradzieży ich prac jedynie grzecznie proszą o usunięcie zdjęć

    • Przykro mi, że Ciebie też spotkała taka sytuacja Mam nadzieję, że sytuacja rozwiąże się z korzyścią dla Ciebie. Chociaż z tego co piszesz to sprawa jest jednoznaczna, bardziej kwestia determinacji. Trzymam kciuki!
      Szkoda, że przepisy się zmieniły na korzyść kradnących (!!!). Zwłaszcza, że ta trzykrotność to przecież było maksimum, zmiana zdecydowanie na gorsze

      • Dzięki, kciuki się przydadzą, bo sprawa raczej trafi do sądu. Podobno tamte przepisy były niezgodne z konstytucją A szkoda, bo dla wielu „przedsiębiorców” takie ryzyko może być teraz całkiem opłacalne..

  • Weronika, Ty robisz takie wspaniale kreatwne rzeczy, ze az chcialoby sie je miec. Plagiat jest nawyzsza forma uznania. Niestety tu w gre wchodza pieniadze i wtedy to nie tylko plagiat, ale i oszustwo. Ale jezeli Twoje prace sa plagiatowane, to w pewnym sensie (i tu pozytywny moral z tej sytuacji), jest to jakies wyroznienie. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Beatko, pięknie dziękuję
      W tym przypadku nie było plagiatu, ktoś ściągnął moje plakaty z bloga i je sprzedawał w formie wydrukowanej (nawet moje logo tam było!)

  • Gratuluje satysfakcjonującego zakończenia sprawy, ale też uniknięcia zbędnych i nadmiernych emocji. W pracy prawnika często spotykam się z tym, że ludzie niewątpliwie dochodząc słusznie swoich praw zatracają się całkowicie i bez reszty i poświęcają się, żeby drugą stronę zgnębić. Bardzo mądrze, że zrobiłaś screeny z ekranu, w razie ewentualnego sporu sądowego mogłyby służyć za dowód, chociaż w takich sytuacjach często powinno się powoływać biegłego informatyka. Dobrze, że nazwa firmy pokrywała się z nazwą fanpage’a, ułatwiło to na pewno ustalenie tej osoby w realnym świecie. Oby jak najmniej takich przypadków w przyszłości.

  • Emi

    Trafilam tu przypadkowo i stwierdzam, ze lubie takie osoby jak Ty. Fajne jest to co robisz jestes zdolna i madra. Zostaje tu! Pozdrawiam

  • adela

    brawo za odwagę i asertywność! tak należy robić w takich sytuacjach a ja od siebie dodam 3 grosze, że mojemu chłopakowi ukradziono program (android) i niestety sprawa skończyła się w sądzie, trwała rok, ale była pozytywna dla niego (dla nas) także jupi! da się wrzucam link o podobnej sytuacji, był dla nas swego czasu odkrywczy jak nie wiedzieliśmy co dalje robić:

    http://www.eporady24.pl/naruszenie_praw_autorskich_kradziez_programu_komputerowego,pytania,17,57,2669.html

    • Dzięki Adela!
      Od czasu tego wpisu dostałam kilka maili z sytuacjami podobnymi, jak moja. Dlatego każde doświadczenie jest tu mile widziane
      Myślę, że dla wielu osób taki rozległy termin trwania sprawy może być zniechęcający, ale jesteście przykładem, że warto walczyć o swoje. Fajnie, że wszystko skończyło się po Waszej myśli :))

Close